Książkowe podsumowanie kwietnia i maja (part I)

Dawno nic się na blogu nie pojawiło, ale przynajmniej od czasu do czasu rzucałam ciekawymi linkami na stronie fb. Przez dwa ostatnie miesiące czytałam sporo, ale oszczędzę wszystkim co mniej ambitne pozycje, których nie chciało mi się nawet odznaczyć na goodreads.

W marcu ugrzęzłam na dobre w dwóch grubszych książkach, których tak po prawdzie do tej pory nie skończyłam (nadzieja umiera ostatnia). Jednak zanim to się stało przebrnęłam przez pierwszą część przygód detektywa Rebusa w książce Knots and Crosses autorstwa Iana Rankina. Trochę się na niej zawiodłam biorąc pod uwagę popularność autora i ilość opublikowanych książek. Nie pomógł nawet fakt, że książka działa się w Edynburgu. Nie zrozumcie mnie źle, książka jest przyzwoita, ale to tyle; podejrzewam, że Rankin z czasem się rozkręcił.

Druga pozycja marcowa, You Say Potato autorstwa Bena i Davida Crystal to pozycja dla pasjonatów języka angielskiego. Tytuł to odwołanie do ikonicznej już piosenki z filmu Shall We Dance z 1937 (który swoją drogą z dzisiejszej perspektywy jest trochę creepy). Lingwista David Crystal wraz z synem aktorem Benem, opowiadają o akcentach na wyspach Brytyjskich. Robią to w przystępny, a zarazem zabawny sposób, więc nawet nie językoznawcy nie powinni mieć problemu ze zrozumieniem o czym panowie opowiadają, ani z utrzymaniem uwagi.  To tyle (dosłownie) jeśli chodzi o marzec.

W kwietniu, co by się otrząsnąć z ciągnącej się w nieskończoność Berta Isla, sięgnęłam po coś znacznie krótszego, o czym akurat było głośno dzięki premierze filmu. Mowa o Annihilation Jeffa VanderMeera. Po dwóch miesiącach zachwyt książką nieco opadł, ale pamiętam, że trudno było mi się oderwać od lektury i od razu zaczęłam męczyć chłopaka, żeby też przeczytał. Sztuką jest napisanie powieści, gdzie bohaterowie nie rozumieją co widzą i starają się to opisać korzystając z posiadanej wiedzy. Trochę jakby czytać dzienniki pierwszych Hiszpanów, którzy wyruszyli na podbój nowego świata, z wyraźnymi wpływami Lovecrafta. Podoba mi się też nazwa gatunku literackiego, w którym autor zasłynął i do którego Annihilation zdecydowanie należy: New Weird, połączenie fantastyki (speculative fiction) i horroru.

Następna lektura była jeszcze krótsza (zauważycie tu pewien trend do uciekania od co grubszych knig) bo dorwałam opowiadanie Charlotte Perkins Gilman The Yellow Wall-Paper. Po raz pierwszy opublikowane w 1892 roku, to połączenie fikcji literackiej i przeżyć autorki, utrzymane w klimacie horroru. Opowiadanie, w którym wyraźnie widać wściekłość autorki, która tak jak jej bohaterka, znalazła się zamknięta w swoim pokoju, bez jakiegokolwiek produktywnego zajęcia, a wszystko to z powodu choroby zwanej nerwami. W opowiadaniu bohaterka nie mając nic do roboty, powoli zaczyna tracić zmysły.

Kolejna pozycja to przypadkowo znaleziony komiks Julii Wertz Drinking at the Movies. Kolejna biograficzna pozycja o byciu młodą dziewczyną w Stanach i wchodzeniu w dorosłe życie po przeprowadzce z San Francisco do Nowego Jorku, kolejnych zmianach mieszkań i piciu. Piciu często i w dużych ilościach. I o starszym bracie, którego nałóg omal nie zabił. A w sumie na chwilę zabił, ale na szczęście chłopaka udało się odratować. A wszystko to narysowane porządną kreską, ze świetnymi ilustracjami kolejnych dzielnic, budynków i mieszkań w których przyszło jej żyć.

Ostatnia już książka przeczytana samodzielnie w kwietniu to reportaż Karoliny Bednarz Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet. Świetnie przygotowany zbiór tekstów o Japonkach i Japonii, dzisiaj i kiedyś, napisany na podstawie licznych rozmów z bohaterkami swoich opowieści. Pozycja obowiązkowa dla tych dla których Japonia to raj mlekiem i miodem płynący (podobno tacy istnieją). Pozycja unikalna na rynku polskim, a może nawet i na międzynarodowym. Większość reportaży z Japonii wygląda dość podobnie: pojechałem(am) i zobaczyłam to i to, przeczytałem(am) tamto i siamto, ludzie powiedzieli mi tamto czy siamto. Tutaj autorka głos oddaje kobietom, które same opowiadają o tym jak u nich jest. W Polsce łatwiej kogoś nakłonić do opowiedzenia o tym jak mu się nie układa w domu, w Japonii jest to ciągle tematem tabu, i fakt, że udało się to komuś z zewnątrz jest tym bardziej godny podziwu.

I tak skończył się kwiecień i zaczął maj, z mnóstwem dość nietypowych jak na mnie pozycji. Ale o tym już w drugiej części.

Reklamy

2 myśli w temacie “Książkowe podsumowanie kwietnia i maja (part I)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s