Styczniowe wycieczki literackie

Kupione książki:
– Freakonomics, Stephen J. Dubner i Steven Levitt
– DisneyWar, James B. Stewart

Przeczytane książki:
– Absolutely on Music: Conversations with Seiji Ozawa, Haruki Murakami i Seiji Ozawa (tłumaczenie z japońskiego na angielski Jay Rubin)
– Dwanaście srok za ogon, Stanisław Łubieński
– Don’t Worry, It Gets Worse: One Twentysomething’s (Mostly Failed) Attempts at Adulthood, Alida Nugent
– Los libros son tímidos, Giulia Alberico (tłumaczenie z włoskiego na hiszpański Francisco de Julio Carrobles)
Duża Polka, Joanna Chmielewska
– Short Stories from Hogwarts of Heroism, Hardship and Dangerous Hobbies, J.K. Rowling
– Short Stories from Hogwarts of Power, Politics and Pesky Poltergeists, J.K. Rowling

Przeczytane komiksy: 0

Audiobooki: 0

Większość książek, które bezczelnie umieściłam na liście przeczytanych w styczniu, zaczęłam w poprzednim roku i teraz tylko je dokończyłam. Co do reszty, powiedzmy sobie szczerze, były to lektury góra jednodniowe. O Absolutely on Music pisałam już w oddzielnym poście i w grudniowym podsumowaniu, więc tutaj zostawiam tylko link. Przejdźmy zatem do 12 srok za ogon, tytułu który mnie urzekł i książce, której nie mogłam skończyć od listopada. Stanisław Łubieński to ptasi podglądacz pasjonat, warszawiak, publicysta i laureat m.in. Nagrody Nike. Książka to zbiór esejów, powiązanych ze sobą ptasią tematyką. Dowiemy się o początkach pasji autora, o niektórych z bardziej znanych ornitologach, tak polskich jak i zagranicznych (m.in też o tym kim był James Bond), o tym jak wyglądają podróże po całym kraju w poszukiwaniu co rzadszych gatunków, o ochronie i polowaniach na ptaki… tematów mnóstwo, niektóre przemieszane z sobą  razem w jednym eseju.

Niektórzy powiedzą, że piękna, inni, że chaotyczna i groch z kapustą. I niestety mi bliżej do tej drugiej grupy, choć pasja autora wylewa się z każdej strony książki. Może za mało wiem w temacie, żeby czasem zobaczyć i na czas wyłapać powiązania, a może jednak redaktor powinien zwrócić pisarzowi na to uwagę, że prowadzi obok siebie dwie niezależne i niepowiązane ze sobą narracje w jednym eseju, ale tu nie mnie chyba jednak oceniać, skoro większość rozdziałów wymagała ode mnie, krótkiego sprawdzenia w wyszukiwarce, o jakim ptaku lub obrazie autor mówi, a same ptaki jak nieszczególnie  mnie ciekawiły, tak nadal niekoniecznie chcę o nich wiedzieć więcej. Ciekawa pozycja, ale mnie osobiście trochę zmęczyła.

Kolejna książka też zalicza się do nurtu non-fiction i przeznaczona jest dla tych dwudziestoparolatków po studiach, którzy właśnie próbują ogarnąć dorosłe życie. Don’t Worry, It Gets Worse: One Twentysomething’s (Mostly Failed) Attempts at Adulthood Alidy Nugent to zbiór gorzko-zabawnych przemyśleń i doświadczeń młodej amerykańskiej freelancer. Choć nasze doświadczenia w wielu aspektach były zupełnie różne, to jednak sporo z uczuć i obaw o których pisze, nie było mi obcych. Myślę, że sama książka spodobałaby mi się o wiele bardziej gdybym ją czytała tak z dwa może trzy lata temu, kiedy sama byłam świeżo po szkole, borykając się z wieloma pytaniami co do tego jak teraz będzie wyglądać moje życie.

I ostatnia już pozycja non-fiction na liście, tym razem po hiszpańsku, choć włoszki, Giulii Alberico, Los libros son tímidos (tłumaczył Francisco de Julio Carrobles). Autorka opisuje tu swoje życie przez pryzmat miłości do książek i do czytania. Skupia się tu głównie na okresie dziecięcym, nastoletnim i studenckim. Opisuje gdzie w danym czasie mieszkała, skąd miała dostęp do książek i do jakich książek, oraz które lektury wywarły na nią szczególny wpływ, a co jej zupełnie nie ruszało. Czytanie hiszpańskiego tłumaczenia miało wiele zalet (ot, choćby że więcej zrozumiałam), ale jedną szczególną: przypisy i długie uwagi na końcu książki, których tłumacz przybliża czytelnikowi świat, o którym pisała Alberico. Pisze między innymi o wydawnictwach i czasopismach literackich, przybliża ich historię i to w jakim typie książek się specjalizowali. Książka gawędziarska, w sumie bardzo krótka i zwięzła, z ciekawym doborem słownictwa, jak np. avezado. Plus kawałek niepodręcznikowej historii Włoch. Czego chcieć więcej?

Duża Polka Joanny Chmielewskiej to nie jest jej najlepsza powieść kryminalna. Ba, nie znalazłaby się nawet i w pierwszej dziesiątce. Afera diamentowa w Krynicy Morskiej z pluszowym misiem panda w roli głównej to może i ciekawy pomysł, ale na tym koniec. Biorąc książkę Chmielewskiej do ręki wiem czego się mniej więcej spodziewać i nie wszystkie pomysły na zawiązanie intrygi są równie trafione.  A mimo to uśmiałam się jak rzadko (a może raczej: jak zwykle u Chmielewskiej) przy kolejnych nieprawdopodobnych zbiegach okoliczności i trafach szczęścia. Biorąc książkę Chmielewskiej do ręki wiem czego się mniej więcej spodziewać. Czasem wychodzi lepiej, czasem gorzej, ale Duża Polka to nie jest niestety najbardziej udana pozycja.

Dwie ostatnie pozycje to jednodniowe lektury uzupełniające do świata Harry’ego Pottera. Strona Pottermore.com opublikowała łącznie trzy ebooki. W styczniu udało mi się przeczytać dwie pierwsze (tak, są ponumerowane, choć można je czytać w dowolnej kolejności): Short Stories from Hogwarts of Heroism, Hardship and Dangerous Hobbies i Short Stories from Hogwarts of Power, Politics and Pesky Poltergeists (trzecia pozycja to Hogwarts: An Incomplete and Unreliable Guide). Trochę więcej o każdej z książek napisałam już w oddzielnym poście, więc tutaj tylko tak ogólnie: przyjemna, choć czasem dość smutna lektura (Rowling opisuje tu np. historię profesor McGonagall czy Remusa Lupina). Większość napisana w encyklopedyczno-słownikowym formacie, ale w bardzo przystępnym tonie i języku z bardzo osobistymi komentarzami autorki. Przyznam się, że obejrzane w grudniu Fantastyczne Zwierzęta sprawiły, że zachciałam jeszcze raz wrócić do świata Harry’ego, Hogwartu i czarodziei i książeczki spisały się świetnie, dając mi jakieś dodatkowe wiadomości i poszerzając spojrzenie. Przynajmniej na świat czarodziei. Co ciekawe udało mi się też obejrzeć dokument stworzony przy okazji otwarcia wystawy w British Library A history of magic, stworzonej przy współpracy z autorką i koncentrującej się na inspiracjach z „naszego” świata: dawne wierzenia, czarownice, postaci historyczne, etc. Trochę żałuję, że nie dam rady dotrzeć na samą wystawę, bo British Library zdecydowanie wie jak się za coś takiego zabrać.

I to by było na tyle. Nie udało mi się jeszcze skończyć żadnej książki po włosku (ale ale, niewiele stron mi już zostało!), ani usiąść do jakiegoś klasyka, ani przeczytać komiksu czy wysłuchać audiobooka. Za to oglądam trochę więcej filmów i słucham sporo podcastów, a nie da się robić wszystkiego naraz. Albo czytam, albo słucham, albo oglądam.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Styczniowe wycieczki literackie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s