Ghachar Ghochar, Vivek Shanbhag

ghachar-1Wybierając książkę po okładce trafiłam na prawdziwą perełkę. Jeśli Indie kojarzą się Wam z jakiegoś tajemniczego powodu tylko z bardzo charakterystycznymi filmami komercyjnymi to od razu powiem, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Myśląc o dziele autora z Karnataki (południowe Indie, język urzędowy Kannada) pomyślcie o nim bardziej jak o swoim ulubionym pisarzu amerykańskim czy francuskim. W tej wyjątkowo cienkiej książeczce mamy narrację pełną niedopowiedzeń i sugestii, którymi zarysowana jest cała sieć powiązań i zależności w pewnej rodziny z Bengaluru (ang. Bangalore, i dalej tej nazwy będę się trzymała).

Książka zaczyna się obserwacją gości w małej knajpie Coffee House i opisem jej bywalców i ich zwyczajów, by wkrótce przejść do dziejów całej rodziny, każdemu członkowi poświęcając oddzielny rozdział. Bohater swoje dzieciństwo spędził w małym domku w biednej dzielnicy Bangalore. Jego ojciec jako jedyny miał pracę, z której utrzymywał całą rodzinę: młodszego brata (jeszcze studiującego), żonę i dwójkę dzieci. Niestety praktycznie z dnia na dzień ją stracił z powodu zmiany modelu biznesowego firmy dla której przez tyle lat pracował. To wtedy właśnie jego brat wyszedł z propozycją własnego biznesu przyprawami. I znów prawie z dnia na dzień status rodziny zmienił się diametralnie. Przeprowadzili się do większego domu w lepszej dzielnicy, ale nadal pozostali razem.

To na czym autor się skupia to pokazanie jak ich życie zmieniło się pod wpływem nagle nabytej fortuny. Zmienia się hierarchia, bo teraz to niezamężny wuj został głową rodziny, w końcu jemu wszystko zawdzięczają. Latorośle wdają się w aranżowane małżeństwa. To właśnie bardzo przykry rozpad związku siostry z jej mężem będzie pierwszym dzwonkiem ostrzegawczym dla czytelnika jak ten cały biznes wygląda. Oprócz tego zobaczymy jak zmieniła się codzienność poszczególnych członków rodziny i ich perspektywa na życie, na czele z narratorem.

Z rozdziału na rozdział rośnie w czytelniku uczucie niepokoju i coraz trudniej oderwać się od lektury, a relacje rodzinne coraz bardziej przypominają tytułowe ghachar ghochar – wymyślone określenie oznaczające mniej więcej tyle co coś tak splątanego, że już nie da rady tego rozdzielić. Proza charakteryzuje się prostym językiem, ale nie pozbawionym humoru, tak że nie jest to na pewno „ciężka” lektura (czego się obawiałam rzucając okiem na opis książki). Dodatkowo wiele zostaje czytelnikowi tylko zasugerowane, a niektóre spostrzeżenia najłatwiej poczynić mając poprzednie rozdziały na świeżo.

Lektura zajęła mi jedno przedpołudnie z przerwami na śniadanie czy spacer z psem. Uwag krytycznych za bardzo nie mam, choć widziałam recenzję, gdzie autorowi (autorce?) zdecydowanie „nie podeszły” niektóre z wypowiedzi bohaterów czy też  zachowania przez nich prezentowane. Ale o to chyba właśnie jest największy atut tej książki, pozwala Ci je znaleźć, zostawia je gdzieś tam mimochodem rzucone przez narratora (który też nie jest rycerzem bez skazy) aby czytelnik sam je zauważył i ocenił. I podejrzewam, że każdy zwróci uwagę na co innego w tej historii.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s