MR 73 (2008)

MR 73 to film ponury, jeden z tych kryminalnych filmów o wcale-nie-świętych przedstawiciela prawa. Konsekwentnie nie zaskakuje ani zmianami nastroju ani zwrotami fabuły, a zaczyna się o wiele ciekawiej niż się kończy. Główny bohater, pijany pan glina z osobistą tragedią, z bronią w ręku porywa autobus. To się nazywa wejście z kopniakiem; i zachwianiem się.

mr12.jpg

Kiedy już oddział specjalny zatrzyma autobus i unieszkodliwi detektywa o niemiecko brzmiącym nazwisku Schneider (Daniel Auteuil), a porywacz wytrzeźwieje w celi, detektyw zostaje dyscyplinarnie przeniesiony na nocną zmianę gdzie ma zajmować się skargami i papierkową robotą. Śledztwo w sprawie brutalnych morderstw, poprzedzonych gwałtem i pobiciem zostaje przekazane jego osobistemu wrogowi, Kovalskiemu (Francis Renaud), Schneider nie przejmuje się karą i nie ustaje w poszukiwaniach (pociągając z każdej butelki jaka wpadnie mu w rękę). Jakoś przy okazji adoptuje wielkie kocisko jednej z ofiar mordercy (wielkości kota norweskiego leśnego, niestety nie znalazłam dobrego zdjęcia).

mr73_8.jpg

Film nie szczędzi widzowi drastycznych ujęć zmasakrowanych trupów kobiet, ani retrospekcji z dzieciństwa jednej z bohaterek, Justine (Olivia Bonamy), która dowiaduje się, że komisja może wypuścić brutalnego mordercę odpowiedzialnego za śmierć jej rodziców (czego była światkiem). Najmniej dowiemy się o przełożonej Schneidera,  Marie Angéli (Catherine Marchal) choć często pojawia się na ekranie. Niestety wydaje się mieć bardzo mało, jeśli nie prawie w cale, autorytetu.

mr73.jpg

Postacią drugoplanową, która najbardziej utkwiła mi w pamięci jest bez wątpienia morderca rodziców Justine, teraz starszego pana za kratkami, starającego się o wypuszczenie za dobre sprawowanie, domniemane nawrócenie i chęć zadośćuczynienia bliźnim. W tę rolę wcielił się Philippe Nahon, i trzeba przyznać, że udało mu się. Gra człowieka bezwzględnego i silnego, który wobec innych bez trudu prezentuje się jako nawrócony, skruszony i mocno już posunięty w latach. Aż ciarki przechodzą.

mr73-3.jpg

Nie jest to wybitne kino, ani tym bardziej przyjemne. Zawiera sporo smaczków, które niestety giną w jakiejś ogólnej bezbarwności. Warto zobaczyć dla samego Daniela Auteuila, który jest naprawdę dobrym aktorem i świetnie oddaje postać zapijaczonego ale wciąż spostrzegawczego detektywa, który nie ma najmniejszej chęci podporządkować się rozkazom z góry. I dla Philippe’a Nahona, o którym już wyżej wspomniałam. Może nie tak nagradzany aktor jak Auteuil, ale tutaj zdecydowanie zagrał świetnie. Last but not least, dla kota. Serio, nie żartuję. W tym filmie nie ma za dużo miejsca na żarty.

portail.jpg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s