Kapoor & Sons (2016)

Kapoor & Sons to pięknie i sprawnie zrealizowany melodramat, który trudno mi będzie w pełni ocenić bez wyjawienia niektórych zwrotów akcji. Prawie wszystko do czego mam jakieś „ale” zostało pokazane na sam koniec filmu. Początkowo spodziewałam się trochę innego filmu i dlatego tak długo odkładałam jego obejrzenie. Na szczęście wątek romantyczny, dość mocno zaakcentowany w zwiastunie, w samym filmie zdecydowanie nie jest tym najważniejszym (a może po prostu najmniej na niego zwracałam uwagę, bo był najbardziej przewidywalny ze wszystkich, a zatem najmniej ciekawy).

kapoor-sons-heres-the-jolly-motion-poster-0001.jpg

Rodzina Kapoorów na pierwszy rzut oka wydaje się miłą i szczęśliwą, jednak im bliżej się przyglądamy tym więcej widać pęknięć i napięć między jej członkami. W rodzinnym domu mieszkają Sunita (Ratna Pathak) i Harsh (Rajat Kapoor) wraz z ojcem tego drugiego, Amarjeet (Rishi Kapoor). Mają dwóch synów: w Londynie – pisarza z jedną książką – bestsellerem na koncie i w New Jersey – barmana pracującego na część etatu. Ten pierwszy, Rahul (Fawad Khan) utknął gdzieś w początkach swojej drugiej książki, ten drugi, Arjun (Siddharth Malhotra), kończy właśnie swoją debiutancką powieść. Kiedy dziadek trafia do szpitala obaj natychmiast wracają do domu.

Nie trzeba długo czekać aby kolejne rysy zaczęły burzyć nasz obraz idealnej rodziny, choć te najciekawsze, biorąc pod uwagę fakt, że mówimy o filmie indyjskim, zostawiono na sam koniec. Niektóre z nich to np. wyraźna różnica w traktowaniu synów przez rodziców, co wyzwala, szczególnie w młodszym Arjunie dużo agresji. Pojawia się też problem pierwszej książki Rahula, która zgodnie z zarzutami Arjuna była zadziwiająco podobna do powieści, którą on sam wtedy pisał. Sam dziadek nie należy do osób najbardziej kurtuazyjnych a rodzice jak nie kłócą się o pieniądze (a raczej ich brak) to Sunita wypomina mężowi znajomość z ciotką Anu, dawną koleżanką z pracy. A to tylko czubek góry lodowej.

kapoor-sons-19.jpg

Mam wrażenie, że z jednej strony twórcy filmu mieli pomysł na bardzo przerysowany dramat rodzinny (na który mieli parę ciekawych pomysłów, w tym jeden nawet oryginalny), a z drugiej wyraźnie postawili na młodszą widownię. Tak więc pomimo licznych problemów oglądamy tu świat idealny, gdzie nawet jeśli rodzina narzeka na kłopoty finansowe, a temat co i rusz powraca, to jakoś tego zupełnie poza dialogami nie widać. Żyją w dużym, dostatnio urządzonym domu z ogrodem, dziadek leży w prywatnym szpitalu, mając do dyspozycji prywatny pokój z aneksem kuchennym a synowie mogą sobie latać tam i z powrotem do Anglii/Stanów kiedy tylko się to spodoba scenarzyście.

Główni aktorzy w filmie,  Sidharth Malhotra i Fawad Khan, grający tutaj braci, a także Alia Bhatt, zwariowana dziewczyna, której spodobają się obaj panowie (jakoś trudno się temu dziwić), mają jeden podstawowy cel: świetnie wyglądać w każdej możliwej scenie. I choć starają się jak mogą i dobrze grają, to jednak wszyscy, łącznie ze starszym pokoleniem, nawet w najgorszych dla siebie momentach wyglądają… świetnie. I ja wiem, że to nic nowego w filmach z indyjskiej krainy bajek, jednak film niósł w sobie taki potencjał, że to na co bym pewnie nie zwróciła uwagi w innych obrazach, tutaj aż raziło i psuło odbiór.

kapoor-sons-7.jpg

Biorąc pod uwagę zakończenie filmu, trudno go rzetelnie ocenić bez odniesienia się do niego. Samo w sobie było zaskakujące (choć nie pozbawione klisz), to jednak z w trakcie twórcy zostawili wiele wskazówek co do takiego a nie innego rozwoju wydarzeń, więc zanim coś się zdarzy widz już wie co go mniej więcej czeka. Przyznam się szczerze, że mam problem z niektórymi co bardziej „dramatycznymi” scenami, jako niepotrzebne wpadanie w bardzo już wyświechtane schematy.

Skoro tak go krytykuję, to czy wciąż uważam, że warto na niego poświęcić te 2 godziny i 12 minut? Jak najbardziej. Wizualnie jest śliczny, a bohaterowie na tyle przyjemni, ciekawi i wyraziści, że bardzo szybko zaczynamy przejmować się losem każdego z osobna. Dodatkowo filmu jako całości zdecydowanie nie można nazwać nudnym, a Fawad Khan w głównej roli (zabójczo przystojny pakistański aktor) to taka wisienka na torcie.

kapoor-sons-18.jpg

A tak w ogóle to przypominam, że można mnie znaleźć na timbawrites, gdzie dzielę się tym co akurat wygrzebię w internecie. Zapraszam!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s