Amanece, que no es poco (1989)

Miało być więcej kultowych filmów hiszpańskich co by je niektórym przypomnieć (a niektórych zapoznać), ale już parę tytułów obejrzałam i nie mogąc się zdecydować na formę wpisu minęło tyle czasu, że nie sposób opisać ich bez ponownego obejrzenia. Zbieram sugestie: reżyserami, gatunkami, dekadami czy może jednak każdy film z osobna?

Amanece-que-no-es-poco

Amanece, que no es poco to komedia absurdu dla której studiowałam 5 lat, żeby wychwycić część żartów i nawiązań, ale i bez tej wiedzy nie ma problemu żeby się dobrze bawić przy tym filmie. Jeśli komuś spodoba się na tyle, że będzie chciał wiedzieć więcej, to amanecistas (tak nazywają się fani tego filmu) prowadzą stronę internetową na której opisane są poszczególne sceny wraz z komentarzami od znanego krytyka filmowego, Fernando Méndez Leite, z których możecie  się dowiedzieć do czego nawiązuje dany fragment. Film bryluje nie tylko humorem ale i obsadą, jakiej wielu mogłoby pozazdrościć. Za to wszystkie role drugoplanowe przypadły w udziale mieszkańcom pobliskich wsi gdzie było to kręcone.

Reżyserem (i autorem scenariusza) jest José Luis Cuerda, który przeniósł na ekrany m.in opowiadania galicyjskiego pisarza Manuela Rivas w filmie La lengua de las mariposas, a w 2008 powieść Alberto Mendéz, Los Girasoles Ciegos z Maribel Verdú i Javierem Cámara. Amanece, que no es poco to drugi film i najbardziej znany w jego trylogii humoru absurdalnego. Pierwszym był El bosque animado, a ostatnim Así en el cielo como en la tierra.

A o czym jest sam film? Przytoczę za stroną amanecequenoespoco.es słowa z książki Méndez Leite, gdzie przyrównuje film do westernu: do miasteczka przybywają obcy, poznają jego mieszkańców, dowiadują się o konfliktach w społeczności i w końcu odchodzą, w tym przypadku bez naprawienia czegokolwiek.

La estructura de la película es la de un western: unos forasteros llegan a un poblado, conocen a sus habitantes, se informan de los conflictos que alteran esa comunidad y finalmente se van, en este caso sin haber arreglado nada.

Fabuły streścić nie sposób, akcja skacze od bohatera do bohatera. Na szczęście każdy jeden jest tak charakterystyczny, że widz bez trudu ich rozróżnia. Mamy tu amerykańskich studentów z Eaton, którym przewodniczy chłopak grany przez Gabino Diego (młody dezerter z Belle époque) z najwspanialszym udawanym akcentem amerykańskim w historii kina hiszpańskiego. Przybyli do tej zapadłej dziury w górach zwabieni sławą cudów, które dzieją się w miasteczku. Przedstawiają się jako przyszli liderzy, którzy będą posiadać władzę całkowitą. Całą tą przemowę wygłaszają do starego rolnika, który ze swojej strony przedstawia się jako człowiek bardzo pierwotny, podporządkowany namiętnościom, i który cokolwiek by nie powiedział byłoby głupstwem.

guardia_cura

Później mamy księdza, który niczym gwiazdor na scenie odprawia mszę codziennie przy pełnej sali i z oklaskami na końcu. W tej roli Casto Sendra, znany jako Cassen (główny bohater z Plácido, u nas znanego jako Uczta Wigilijna Berlangi). Jest też powszechnie lubiany  i szanowany Cabo (kapral) Gutiérrez,  w którego wcielił się José Sazatornil (gwiazda kina hiszpańskiego drugiej połowy XX wieku, przez wielu uważany za jednego z najlepszych aktorów komicznych). Daleko mu do typowego przedstawienia gderliwego członka policji: jest przyjacielski, wyrozumiały i rozsądny, raczej trzyma się z dala od przemocy. Kiedy Bruno, pisarz argentyński (grany przez Arturo Bonina) popełnia plagiat Faulknera ten wypomina mu to wraz z okropnym kapeluszem, który nosił poprzedniej zimy i jego małżeństwem z bogatą La Paddington (Aurora Bautista, najbardziej dziś pamiętana za rolę w La tía Tula), która już miała wcześniej mężów, podczas gdy wiele dziewczyn wciąż jeszcze nie miało ani jednego. I wspomina jeszcze, że w tym miasteczku Faulknera traktuje się z prawdziwym nabożeństwem („¿Es que no sabe que en este pueblo es verdadera devoción lo que hay por Fulkner?).

Fotograma_de_la_pelicula_-Amanece_que_no_es_poco-_Jose_luis_Cuerda_EDIIMA20130523_0074_14

Można by wymieniać jeszcze wielu wspaniałych aktorów, ale z bólem serca ograniczę się do jeszcze czwórki, ok piątki. Paco Hernandez, nie jest znany z twarzy tylko z głosu. Jego najbardziej znacząca rola pochodzi właśnie z tego filmu (śpiewający nauczyciel o nietypowych metodach nauczania). Za to jego głos bez trudu rozpozna wielu hiszpańskich telewidzów, bo to jeden z najważniejszych aktorów dubbingujących. Podkładał głos m.in pod Billa Cosby’ego czy Charlesa Bronsona.

Bardzo znaczące role otrzymali też Antonio Resines (Diego, głowa rodziny z Los Serrano) jako profesor z uniwersytetu amerykańskiego, który wziął urlop, wrócił do kraju i teraz podróżuje na motorze z ojcem w przyczepce (Luis Ciges, jeden z najlepszych aktorów drugoplanowych), gdzie to ojciec, który karze się nazywać Jimmy, a który w życiu nie wyściubił nosa z Hiszpanii, jest bardziej amerykański od swojego syna, który tam mieszka i pracuje. Zdjęcie tych dwóch wjeżdżających do miasteczka to wizytówka filmu.

Ostatnia para, o której wspomnę, ale nie ostatnia na którą warto zwrócić uwagę to niezamężna matka (w tej roli wspaniała Chus Lampreave, o której już kiedyś pisałam) i jej syn, jedyny czarnoskóry w regionie, Ngé Ndomo (tutaj kubański aktor Samuel Claxton). Jak i wielu innych, dostarczą oni kąśliwych uwag i absurdalnych sytuacji. Ngé jako mniejszość etniczna będzie się solidaryzował z władzą cywilną (zakładając sobie stryczek obok burmistrza, który sprzeciwia się kolektywizacji swojej nowej kobiety) czy wypomni swojej kochance, żonatej z pijakiem-impotentem, że jedyne do czego jej służy to współżycie.

08-07-2014-9-29-401.jpg

Osądzając po strojach i wyglądzie wioski, powiedzielibyśmy, że dzieje się to w latach 50. Kierując się niektórymi komentarzami bohaterów – znacznie później. Górska wioska w regionie La Mancha (no gdzieżby indziej miał królować absurd jak nie w regionie Don Quijote). Znajdziecie tam wiele odwołań do kultury hiszpańskiej, tak filmowej jak i literackiej (szczególnie z XVII wieku), jak i liczne komentarze co do sytuacji z lat 50. i ówczesnej kraju, która tak bardzo znowu się nie zmieniła pod niektórymi względami. Wioski w których kręcono film wciąż zachowały dużo ze swojej scenografii i co roku zapraszają turystów i fanów do zwiedzania. Los amanecistas (fani filmu) organizują coroczne specjalne zjazdy, na których można pozwiedzać, spotkać się z niektórymi odtwórcami ról (niestety coraz mniej ich zostało) czy obejrzeć wspólnie film.

Tego absurdu nie powstydziłby się Monty Python. Film kultowy, którego nie sposób opisać bo dzieje się w nim za dużo. Tylko wymieniając ważniejszych bohaterów i aktorów wykorzystałam ponad 900 słów, a przecież nie oddaje to zupełnie całego komizmu pokazanego na ekranie: lewitujący amerykanie z Ameryki Południowej? – są, mężczyźni wyrastający z ziemi? – są, najeźdźcy z sąsiedniego miasteczka? – są, Plagiat będący dokładną kopią tłumaczenia napisany przez Argentyńczyka? –  jest (czy tylko mi tu pachnie Borgesem?), odwołanie do Dostojewskiego? –  jest. I tak dalej i tak dalej. Parece lo de siempre pero es lo nunca visto. (zdanie z plakatu filmu)

amanece-que-no-es-poco-1

Taki mały EDIT: pamiętacie, że istnieje strona FB Timbawrites? Znajdziecie tam linki do artykułów, piosenek i luźne przemyślenia na temat filmów czy książek. Zapraszam 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s