Tarde para la ira (Za późno na gniew, 2016)

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam, że znany i popularny (w Hiszpanii głównie) aktor,  Raúl Arévalo (La isla mínima, Primos, Gordos, Los girasoles ciegos i wiele innych) bierze się za reżyserię moje oczekiwania nie były zbyt wysokie. Jednak kiedy film zgarnął cztery statuetki hiszpańskich nagród filmowych Goya, w tym dla najlepszego filmu roku, wypadało zrewidować swoje poglądy i jednak do niego usiąść. I muszę powiedzieć, że Arévalo zdecydowanie pokazał, że ma smykałkę do kręcenia i na dodatek wie co chce opowiedzieć i jak najlepiej pokazać historię. Dodatkowo w głównej roli obsadził świetnego Antonio de la Torre (Grubasy, Azuloscurocasinegro, Que Dios nos perdone i wiele innych głównie drugoplanowych ale pamiętnych ról). W Polsce film można było zobaczyć podczas tegorocznego Tygodnia Kina Hiszpańskiego.

rtapounet35275427-icult-pelicula-tarde-para-ira160824135731-1472040034526.jpg

Wszystko zaczyna się od napadu na sklep jubilerski. Złodziei nie złapano oprócz tego jednego, który czekał na nich w samochodzie. Wyjdzie na wolność dopiero po ośmiu latach. W tym czasie poznajemy José, który staje się stałym klientem baru (i przyjacielem właścicieli) w nie najbogatszej dzielnicy Madrytu. Bar prowadzi Juanjo wraz z siostrą, Aną (Ruth Díaz) – żoną siedzącego w więzieniu Curro (Luis Callejo). Wyraźnie widać, jak José zwraca szczególną uwagę na kobietę.

To czego nikt nie wie, i nie dowie się póki Curro nie wyjdzie z więzienia, to motywy działania José, którego ojciec przebywa w śpiączce, a narzeczona nie żyje. Angielski tytuł świetnie oddaje głównego bohatera: The Fury of a Patient Man. Gdyby ten film zrobiło niesławne Hollywood, to raczej dostalibyśmy przy tych samych założeniach kolejny miałki film o człowieku, kiedyś skrzywdzonym, a dzisiaj mszczącym się zgodnie z wcześniej skrupulatnie ułożonym planem. Tutaj jednak mamy historię człowieka, który nie mając już nic do stracenia spokojnie improwizuje wykorzystując każdą nadającą się okazję aby dopiąć swego. I kiedy widz patrzy w jego oczy (wraz z Curro) to mu wierzy. W mgnieniu oka z miłego, ale też słabego bohatera, przeistacza się w bezwzględnego mordercę zdolnego do wszystkiego. A wszystko kryje się w spojrzeniu.

tarde-ira1.jpg

Kolejnym atutem filmu jest zupełny brak gloryfikacji mszczącego się. Jego osobistą tragedię odkrywamy  powoli, w sposób który nie zostawia nas obojętnymi na los tej jednej rodziny. Mimo to sytuacje i to jak są pokazani później oprawcy za każdym razem stawia bohatera w obliczu trudnego wyboru moralnego. Zabijanie nie czyni go lepszym, ani nawet nie przynosi mu jakiejś widocznej ulgi czy poczucia spełnienia. A z drugiej strony widzimy całkiem sporo z nowego życia dawnych rabusiów, którzy jakoś tam sobie poukładali to życie, np. zakładając rodzinę. Niby nic nowego w kinie, ale tutaj reżyser był wyjątkowo surowszy dla swojego bohatera niż w innych produkcjach jakie do tej pory widziałam.

Ostatni detal w filmie, który zwrócił moją uwagę to Madryt, miejsce gdzie żyją ludzie z różnych stron Hiszpanii. Praktycznie każdy bohater pochodzi skądś, z jakiego mniej lub bardziej odległego pueblo. I te puste boczne drogi. Czy np. wyglądająca na wymarłą wieś z której pochodzi sam bohater. Dobry niemy komentarz tego jak to teraz tam wygląda.

tardeparalaira06_ampliacion.jpg

Podsumowując: ciekawy i trzymający w napięciu thriller. Nie przekombinowany, ale też momentami nie oczywisty. Dobrzy aktorzy i ciekawe kreacje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s