A Bela e o Paparazzo (2010)

Uf, długo trwało zanim skończyłam oglądać ten film. Zaczęłam pewnie jakoś rok temu, ale znudzona wyłączyłam w połowie i poszłam spać. A jako że sumienie mnie od czasu do czasu gryzie, że przecież miałam oglądać, czytać, słuchać i nie wiadomo co jeszcze to dzisiaj impulsywnie zapuściłam dalszą część portugalskiej komedii romantycznej pod tytułem A Bela e o Paparazzo (takie coś jak nudny polski rom-com tylko w innym języku).

bela e papara.jpg

On jest reporterem – paparazzi, który podpisuje się imieniem Helena. Ona to gwiazda telenoweli portugalskiej, która ma dość i chce odejść. On pracuje nad zdjęciami pokazującymi jej coraz gorszy stan psychiczny – gwiazda jest na skraju załamania nerwowego. W końcu się spotkają i zakochają, przy czym on przez dobrą część filmu nie wyjawi jej czym się tak naprawdę zajmuje.

Ten skrócony opis pasowałby do jednego z najbardziej uroczych filmów w historii kina hollywoodzkiego – Roman Holidays, gdyby tylko aktorkę zamienić na księżniczkę. Jednak niech nikt nie da się zwieść złudnemu podobieństwu. Hepburn i Peck tworzą wspaniałe duo, które chwyciło za serca pokolenia widzów. Soraia Chaves i   Marco D’Almeida lekko przynudzają i zupełnie nie przekonują tutaj swoim aktorstwem. Jedyne na co warto zwrócić uwagę to psiak, którego przygarniają. Czarne słodkie nieporadne szczenię.

novidades_a_bela_paparazzo2.jpg

Drugim punktem (dla którego nie trzeba oglądać tego filmu) są niektóre piosenki wykorzystane w ścieżce dźwiękowej. Na przykład Tudo por um beijo Jorge Palmy, Ponto Fraco czy Debes estar a chegar od Oiai. Ładna jest też melodia zagrana przez António Pinho Vargas Uma já antiga.

Nie zrozumcie mnie źle. Spodziewałam się przeciętnej komedii romantycznej, z łatwą fabułą i nie za trudną w odbiorze bo też mój portugalski nie jest taki jak był. A mimo to się zawiodłam. Film składa się z paru klisz i niezbyt przekonujących bohaterów. A mogło być nawet ciekawe, w końcu nie co dzień można zobaczyć na ekranie postaci na skraju załamania nerwowego. Albo zakładających niepodległą republikę o objętości jednego bloku. Martwi mnie trochę, że ten sam reżyser (António-Pedro Vasconcelos) jest odpowiedzialny za drugi film portugalski, który chciałam zobaczyć: Os Gatos não Têm Vertigens. Nie ma się co zrażać, film przynajmniej ma lepszą ocenę na IMDB niż to wiekopomne dzieło.

beauty-and-the-paparazzo.jpg

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s