De tu ventana a la mía (2011)

De tu ventana a la mía (polski tytuł, który przyznam się szczerze zupełnie mi nie pasuje: Nie zrywa się kwiatów) to dzieło wciąż jeszcze młodej hiszpanki Pauli Ortiz. Na tegorocznym Tygodniu Kina Hiszpańskiego można było zobaczyć jej następny film, La Novia (Krwawe Gody) z Inmą Cuesta w roli głównej. Tak mnie teraz refleksja naszła, że gdyby ktoś nagle zapytał mnie o reżyserki hiszpańskie to miałabym kłopot aby z miejsca jakąś wymienić, a przecież jest ich sporo. Może warto by napisać o tym szerzej w oddzielnym poście?

25-CAPTURAS-VIOLETA-2-grande.jpg

Historie trzech kobiet żyjących w różnych dekadach XX wieku przeplatają się ze sobą, choć nie są ze sobą zbyt powiązane, oprócz powracającej czerwonej włóczki czy pytania co zjesz na obiad: ¿lentejas o arroz?

Historia Violety (Leticia Dolera) to lata dwudzieste. Wraz z wujem, biologiem, i ciotką, mieszkają w górach z dala od innych ludzi. Wiemy, że Violeta jest chora i musi zażywać specjalnie przygotowane wywary. Oprócz tego dnie spędza w szklarni na obserwowaniu roślin i zwierząt i przygotowaniach na egzamin z biologii na uniwersytet. Monotonię przerywa pojawienie się młodego studenta biologii, który będzie próbował uciec do Francji przed wysłaniem na front.

20-CAPTURAS-INES1-grande.jpg

Druga historia dzieje się na hiszpańskiej pustyni w latach 40, a więc nie tak długo po zakończeniu Wojny Domowej.  Inés (Maribel Verdú) pracując w polu czeka na powrót ukrywającego się ukochanego. Niestety nawet jak już wróci to nie będzie im dane długo nacieszyć się sobą, bo guardia civil upomni się o republikanina i zamknie go w więzieniu: zakratowanych jaskiniach w skale.

Trzecia historia, Luisy (Luisa Gavasa) jest z roku przełomowego w historii Hiszpanii: końca dyktatury w 1975. Akcja dzieje się dla odmiany w mieście, czyli tam gdzie zmiany polityczne docierają najszybciej, jednak bohaterka będzie obok nich tylko przechodzić. Luisa to kobieta na jesieni życia, hipochondryczka, której szare dni wypełnione są marzeniami o miłości jak z filmu i amancie niczym hiszpański tenor Alfredo Kraus. Choć kandydat na amanta się znajdzie, to plany pokrzyżuje wykryty u niej rak piersi (cáncer de mama).

28-CAPTURAS-LUISA-1-grande.jpg

Film należy do tych niezwykle estetycznych, gdzie każdy kadr stara się zachwycić i bardziej przypomina malowidło niż historycznie akuratną scenografię filmową. Olbrzymi nacisk położono na detale. Efekt jest super. Pomysł aby trzy oddzielne fabuły przeplatały się ze sobą jest tu jak najbardziej trafiony, bo każda z osobna nie dałaby ciekawego filmu. Historie te, choć ciekawe, nie wnoszą ani nic nowego  ani odkrywczego, miejscami są nawet dość przewidywalne.

Tutaj pojawia się pytanie: czy warto oglądać film tylko dla jego wartości wizualnych i muzycznych (o muzyce nie pisałam, ale i Krausa usłyszymy, Pachi Garcię i innych)? Jak najbardziej. Nie będzie to najlepsza produkcja 2011 roku, ale jako debiut reżyserski, kręcony w całości w Aragonii, na pewno jest wart uwagi. Po za tym sam dramat i poszczególne historie bohaterek na pewno przypadną wielu osobom do gustu. A Maribel Verdú i Leticia Dolera w głównych rolach to już wisienka na torcie, zresztą, Luisa Gavasa także.

22-CAPTURAS-INES-3-grande.jpg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s