The Princess Diarist, Carrie Fisher

Na blogu znajdziecie dużo więcej recenzji filmów niż książek z tej prostej przyczyny, że ogląda się szybciej (a przez to często i więcej) niż czyta. Jednak nie w tym tygodniu. Mam do napisania dwie recenzje, a w sumie mogłabym i trzy. Co prawda dwóch pozycji nie do końca przeczytałam, ale wysłuchałam. O nie, audiobooki! Trochę tak, ale jedna pozycja to słuchowisko radiowe od BBC na podstawie książki Agathy Christie At Bertram’s Hotel, czytane m.in. przez   June Whitfield w roli Miss Marple. I niech się wszystkie telewizyjne adaptacje schowają przy tej radiowej. Wiecie (albo i nie), że uwielbiam dramatyzacje radiowe od BBC, więc moja opinia należy do tych zupełnie nieobiektywnych (słyszeliście ich Brave New World Huxley’a?).

511dS2rUH0L._AA300_Druga pozycja to ostatnie wspomnienia wydane przez Carrie Fisher w 2016 roku, The Princess Diarist, i czytane przez nią samą. Jest to moje pierwsze spotkanie z jej prozą i przyznam się szczerze, że wyszłam z niego zachwycona. Nie wiem czy sam tekst zrobiłby na mnie aż takie wrażenie, ale słuchając autorki jak to opowiada, wkładając w to tyle emocji, że nieraz prawie i krzycząc, a czasem z wyraźnym sarkazmem czy autoironią w głosie; po prostu się w tej książce zakochałam.

Jeśli mówimy o Carrie Fisher nie sposób nie wspomnieć o Star Wars, zresztą sama autorka opowiada głownie o swoim życiu przed SW, w trakcie kręcenia pierwszego filmu i o spotkaniach z fanami zaraz po i przed VII częścią. Przyznam się Wam, że zdecydowanie nie zaliczam się do fanów ostatniej, VII odsłony sagi, ale swego czasu sześć pierwszych części dość mocno oddziaływało na moją wyobraźnię i zajmowały one specjalne miejsce (tak sześć, wiem, że wiele osób woli nie pamiętać o częściach I-III, dla mnie jednak, szczególnie Mroczne Widmo, były wprowadzeniem do świata Gwiezdnych Wojen). Aż do paru lat wstecz nie miałam w sumie nawet pojęcia kto wcielał się w postaci Leii czy Luke’a, a tym bardziej jak potoczyła się ich dalsza kariera i życie (wyjątek stanowi tu Han Solo – Harrison Ford, którego „poznałam” i pokochałam w remake’u Sabriny).

Do lektury The Princess Diarist skłoniła mnie bardzo pozytywna recenzja na innym blogu, przekonująca, że jest to bardziej opowieść o człowieku niż o wielkiej gwieździe i Gwiezdnych Wojnach jako takich. I nie zawiodłam się. Jak to jest być aktorką jednej wielkiej roli? Jak to jest spotykać swoich fanów, zupełnie obcych Ci ludzi, którzy dzielą się swoimi osobistymi przeżyciami z tobą, którzy traktują Cię bez mała jak członka rodziny, bliską osobę? I oczywiście najbardziej „kontrowersyjny” moment książki, romans z Harrisonem Fordem podczas kręcenia pierwszego filmu. Wszystko opowiedziane z dużą dozą dystansu do własnej osoby, z mnóstwem autoironii, z rozbrajającym humorem, celnymi spostrzeżeniami i żywymi opisami, bez wchodzenia w niepotrzebne prywatne detale. Wszystko napisane z gracją, bez wyciągania na światło dzienne kompromitujących inne wspomniane osoby brudów.

a10873cfabe83e4ee1d82522ecfc3e4f.jpg

Uwagi krytyczne? Brak. Może to efekt tego, że dopiero co skończyłam słuchać Fisher i nadal jestem oczarowana całym tym doświadczeniem. Następny w kolejce będzie pewnie Bruce Springsteen czytający swoje wspomnienia. I może wcześniejsze publikacje samej Carrie Fisher (Wishful DrinkingPostcards from the Edge wydają się być popularną opcją).

Reklamy

One thought on “The Princess Diarist, Carrie Fisher

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s