Kiki, el amor se hace (2016)

Kiki, el amor se hace to jedna z wielu propozycji tegorocznego Tygodnia Kina Hiszpańskiego. I tu wielkie brawa dla organizatorów, bo gdyby nie oni to nawet nie miałabym pojęcia, że taki film powstał. Nie chodzi nawet o to, że w zeszłym roku dość mocno zaniechałam śledzenie tamtejszych produkcji. Po prostu nie jest to film, który zdobył(by) szeroki rozgłos (chociaż, może się mylę? na Film Affinity España ma więcej ocen niż np. Julieta czy Requisitos para ser una persona normal, choć daleko mu do popularności Ocho apellidos bascos). Sam film nie jest pomysłem tak znów oryginalnym, to remake australijskiego The Little Death. Oceniając po zwiastunie fabularnie jest dość wiernie oddany, ale na pierwszy rzut oka oryginałowi brakuje gdzieś tej lekkości i kolorów wersji hiszpańskojęzycznej. Poza tym w obsadzie mamy m.in Candelę Peña.

estrenos-semana-trailer-kiki-amor-hace-2016-1459359079678.jpg

Fabuła Kiki, el amor se hace jest dość poplątana, bo mamy tu aż pięć oddzielnych historii, które nie mają innego punktu stycznego niż  czas i miejsce akcji (głównie dzielnice Madrytu, lato) i tego jednego tematu wokół którego pozornie się kręcą: seksu. A raczej nietypowych preferencji seksualnych poszczególnych bohaterów i ich starań aby je zaspokoić, jak m.in Somnofilia czy Harpaxofilia. Żeby to zrobić będą musieli z jednej strony poznać i zaakceptować samych siebie, a z drugiej złamać niejedno tabu i nie raz mocno się wysilić i wiele zaryzykować aby odnaleźć spełnienie. Najtrudniej im będzie otworzyć się przed partnerem i znaleźć akceptację dla swoich „manii”.

Lekka komedia o miłości z odważnymi scenami, które jednak wizualnie raczej pozostawiają rzeczy pokazane metaforycznie niż dosłownie (i chyba dzięki temu właśnie znacznie silniej oddziałuje na widza). Wszystko utrzymane w bardzo przyjemnej dla oka pastelowej kolorystyce i oświetleniu, co tylko podkreśla lekkość całości, choć przecież podejmowane tematy w realnym życiu wcale nie muszą należeć do łatwych.

kiki-el-amor-se-hace-imagen-04.jpg

Dodatkowo mamy aktorów, którzy jeszcze chyba nie zdążyli się tak opatrzyć. Wspomniałam już o Candeli Peña, którą kojarzę głównie z Latin Lover, ale której jedną z najważniejszych ról była ta w Princesas. Tutaj gra zdesperowaną żonę, która wraz z mężem (Luis Callejo, też pojawił się w Princesas, a w tym roku otrzymał nominację za swoją rolę w Tarde para la ira, też puszczanym na festiwalu) bardzo się stara aby zajść w ciążę, a z drugiej strony odkrywa, że ów mąż najbardziej ją pociąga kiedy widzi go ze łzami w oczach.

Nominację za swoją rolę dostała też Belén Cuesta (zobaczyć ją też można w Tenemos que hablar), tu pokazana w trójkącie z kochającą się parą, która gdzieś zgubiła ogień namiętności, granych przez Anę Katz i samego reżysera/scenarzystę, Paco Leona (który o dziwo jest też jednym z głównych bohaterów kolejnej propozycji festiwalowej Embarazados, czy tylko ja na tym etapie wietrzę tu jakiś spisek?). Kolejna para to chirurg plastyczny (w tej roli Luis Bermejo, którego możecie kojarzyć z Magical Girl) i jego poruszająca się na wózku żona (Mari Paz Sayago).  Kolejna opowieść to tłumaczka dla osób głuchoniemych, która sama bez aparatu nie słyszy, a w tej roli wspaniała (przynajmniej w tym filmie) Alexandra Jiménez, która notabene gra główną rolę obok Paco Leona we wspomnianym już filmie Embarazados.

KIKI_natalia-de-molina_alex-garcia-600x400.jpg

Na koniec została nam duet, który otwiera film: Natalia i  Álex, młoda para, która dopiero poznaje się nawzajem. W ich rolach Natalia de Molina (doceniona za swoją grę w Vivir es fácil con los ojos cerrados i Techo y comida) i Álex García (Leonardo w też granym na festiwalu La Novia, a wcześniej niefortunny terrorysta z Kamikaze).

Duża obsada, a to i tak nie wszyscy, którzy się przez ten film przewiną. Każdy z bohaterów tak wyrazisty, że bez problemu będziemy śledzić te splątane pięć wątków. A aktorzy już z dorobkiem, ale jeszcze nie pojawiające się wszędzie wielkie gwiazdy.

kiki-imagen-5.jpg

Na koniec tylko ostrzeżenie, dla tych co będą oglądać film bez napisów. Uprzedzam, że językowo nie jest łatwo. Że bohaterowie mówią szybko nikogo nie powinno dziwić, ale mamy tu do czynienia z różnymi akcentami (m.in z Argentyny czy z Andaluzji) i nieraz bardzo potocznym językiem. Nie ma problemu zorientować się o co chodzi w danej scenie, ale nie warto się załamywać jeśli okaże się, że nie wszystko wysłyszeliśmy.

Widzieliście któryś z tegorocznych filmów festiwalowych? A może wolicie zwycięzców nagród Goya?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s