Leader (లీడర్, 2010)

Dobrze zrobiony thriller polityczny to zawsze dobra opcja na wolny dzień. Nawet taki trzygodzinny. Zwłaszcza jeśli rola głównego bohatera to debiut aktorski Rany Daggubati’ego, popularnego ostatnio po premierze Bahubaali. Pierwszy raz widziałam ten film parę lat temu, kiedy zafascynowana po Pokiri i Arundathi szukałam kolejnych produkcji Tollywoodzkich (w języku Telugu). Potem pokazałam go przyjaciółce, a w tym roku chłopakowi. Razem trzy odsłony (zresztą tak samo było z Pokiri).

Leader-2010

Leader zaczyna się od zamachu bombowego, w wyniku którego zostaje ciężko ranny Chief Minister regionu Andhra Pradesh. Cała rodzina zjeżdża się do szpitala. I od razu zaczyna się walka o przejęcie władzy, która ta od wielu lat spoczywa w rękach jednej rodziny i tak ma (według nich) pozostać. Arjun, syn przywódcy, wraca z Ameryki, gdzie studiował i pracował w branży komputerowej. Całe życie trzymał się z dala od polityki. Teraz jednak spróbuje spełnić życzenie ojca i zostać nowym CM. Jego celem będzie walka z wszechobecną korupcją. Żeby to osiągnąć, będzie musiał konkurować ze swoim kuzynem, który w polityce siedzi od najmłodszych lat.

Leader to dość brutalna bajka. Niezły thriller, choć może nieco przydługi. To co mi się najbardziej podoba to kreacja głównego bohatera. I nie chodzi o to, że jest on zabójczo przystojny (choć to pomaga). Za każdym razem urzeka mnie to, że choć jest on naiwnym idealistą pragnącym zmiany i głosi on hasło walki z korupcją i kastowością to swoją karierę zaczyna od… wręczenia toreb pieniędzy ważnym członkom partii, w ramach „prezentu” po ojcu. I tak kroczy dalej, ogarnięty jedną ideą, wchodząc w coraz większe bagno i idąc na coraz większe ustępstwa. Jego doradcami i „współpracownikami” są: facet, który zna cenę każdego polityka i dziennikarka szukająca sensacji. Jego zdolności negocjacji są raczej mizerne, nawet kiedy już osiąga to o co walczył. Przejrzy na oczy dopiero kiedy zupełnie już zdradzi swoje ideały i ludzi, którzy pokładali w nim nadzieje.

leader_movie_stills__rana_daggubati_priya_anand_009.jpg

Film pokazuje społeczeństwo Indii od tej ciemniejszej strony. Problem kast, które oficjalnie przecież zostały już zniesione, ekstremalne ubóstwo w kontraście z bajecznie bogatą elitą, wszechobecna korupcja i terroryzm. Rodzina rządząca, chce utrzymać władzę nie dla tego, żeby chcieli coś zmienić, tylko dlatego, że przecież to oni są do tego predestynowani (a tak naprawdę idą za tym spore korzyści finansowe).

Ciekawe są postaci kobiece. Co prawda film nie przejdzie testu Bechdel, jednak pokazane są aż trzy ważne bohaterki: matka Arjuna, ostoja domu i obrończyni kobiet; dziennikarka marząca o sukcesie, która staje się jego bliskim współpracownikiem i która ma za niego wyjść za mąż, jeśli uda mu się wygrać (a jeśli nie będzie chciał ślubu to ma jej zapłacić parędziesiąt tysięcy koti, ang. crore,  gdzie jedno koti to dziesięć milionów); i nieślubne dziecko wpływowego polityka, dziennikarka i obrończyni praw człowieka, którą Arjun postara się wykorzystać, próbując jej zawrócić w głowie aby zyskać poparcie jej ojca. Kiedy nasz początkujący polityk będzie się coraz bardziej pogrążać w kolejnych ustępstwach, to one będą stanowić dla niego główną przeciwwagę jako źródło jakiejkolwiek moralności. I to one po kolei będą on niego odchodzić, widząc jego poczynania.

31212974188853913455.png

Nie twierdzę, że film zasługuje na trzykrotne odtwarzanie, ale pewnie za parę lat i tak do niego wrócę i znów zafascynuje mnie świat brutalnej polityki. Teraz jednak zostaje mi obejrzeć wreszcie tak bardzo chwalone Bahubaali.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s