Wracając do Edynburga: The Prime of Miss Jean Brodie (1969) i L’illusionniste (2010)

Czasem jest tak, że jak tylko wrócimy z urlopowych wojaży, to jeszcze za nim się dobrze rozpakujemy już chciałoby się wrócić w to samo miejsce. Chociaż na chwilę, może z komfortu własnej kanapy, i bez konieczności bycia obmacywanym (tj. sprawdzanym) na lotnisku. Oczywistym wyborem do takich filmowych wojaży byłby Trainspotting  lub jego wchodząca niedługo do kin kontynuacja T2. Jednak Trainspotting już kiedyś widziałam, i jeśli do niego wrócę to pewnie skuszę się na książkę napisaną w cudownym szkockim dialekcie angielskiego. Po bardzo krótkich poszukiwaniach znalazłam dwie ciekawe pozycje o których Wam dzisiaj opowiem. Kolejne pewnie pojawią się wkrótce.

miss-jean-brodie.jpg

The Prime of Miss Jean Brodie (Pełnia życia panny Brodie, 1969)

Choć wahałam się czy jednak nie zacząć od książki (autorstwa Muriel Spark) to jednak Oscar dla Maggie Smith za rolę przedwojennej nauczycielki zafascynowanej romantyczną wizją faszystowskich przywódców, Mussoliniego i Franco, był tym co przeważyło na korzyść filmu. A po obejrzeniu filmu wiem, że do książki też na pewno zajrzę.

Jean Brodie to ekstrawagancka nauczycielka w szkole dla dziewcząt. Uczy młodsze klasy i nie raz powtarza, że nauczanie to jej pasja i to dla swoich uczennic poświęca swoje życie i nie zamierza z tego zrezygnować, niezależnie od tego jaką ofertę matrymonialną by dostała. To jej nie przeszkadza cieszyć się względami nauczyciela – malarza, męża i ojca sześciorga dzieci, katolika z wyznania, a z drugiej strony nauczyciela muzyki, chórzysty w kościele protestanckim, starego kawalera z włościami. Miss Jean bardziej niż twardych faktów uczy swoje dziewczęta o ważności piękna i odpowiedniej postawy w życiu. Bez oporu i bez zastanowienia wlewa swoje ideały w głowy młodych dziewczynek, co ma później katastrofalne skutki.

319217-13811-clp-950.jpg

Film wbrew pozorom nie należy do bardzo ciężkich, jest to przedwojenna satyra, którą pisarka oparła na własnych doświadczeniach w edynburskiej szkole. Mimo to, koniec końców historia należy do tych bardziej przygnębiających. Mamy tu nauczycielkę pełną pasji, sprzeciwiającą się szkolnemu (tradycyjnemu) establishmentowi, mamy młode uczennice (szczególnie Pamela Franklin zwraca na siebie uwagę w swojej roli Sandy) ciekawe świata… Brzmi jak coś co widzieliśmy już nie raz. Jednak to nie jest Hollywoodzka produkcja po której wszyscy chcemy być jak ten wspaniały pedagog lub być uczonym przez takowego. Oj  nie.

cinemaseries_june2.jpg

L’illusionniste (Iluzjonitsta, 2010)

Druga propozycja to animowane dzieło francuskiego reżysera Sylvaina Chometa, twórcę Starszej pani i gołębi (La Vieille dame et les pigeons), filmu który swego czasu zrobił na mnie olbrzymie wrażenie (jeśli ktoś jeszcze nie widział to zobaczcie, trwa niecałe półgodziny).

Historia zdolnego ale nie odnoszącego sukcesów iluzjonisty zaczyna się w Paryżu, gdzie traci pracę w teatrze. Wyjeżdża na wyspy, Londynu, a później na zaproszenie pewnego pijanego Szkota do Szkocji, najpierw do jego wioski by później zamieszkać w Edynburgu. W Edynburgu próbuje wiązać koniec z końcem pracując w teatrze, na wystawach sklepowych czy w myjni samochodowej. Żadne z tych zajęć nie daje mu satysfakcji a zarobek też jest nie za duży. Z wioski przyplątuje się do niego biedna, młoda dziewczyna, która wierzy w jego magię. To dla niej podejmuje się kolejnych dodatkowych prac, tylko po to aby kupić jej wymarzone buciki, płaszcz czy sukienkę.

illusioniste-avi_snapshot_00-33-10_2011-05-25_21-55-19.jpg

Historia jakoś nie napawa optymizmem, bo choć często towarzyszą nam niesamowite widoki tak samego miasta jak i szkockich wzgórz, to historie ludzkie, często pokazane na drugim planie, należą do tych smutniejszych: nieudane zmagania artystów aby mieć co zjeść czy gdzie mieszkać, ludzka nieuczciwość, skąpstwo. Nominowany do Oscara i Złotego Globu, zgarnął „tylko” Cezara i Nagrodę Europejskiej Akademii Filmowej.

19417524.jpg

No dobrze a co z Edynburgiem? W Iluzjoniście mamy szansę zobaczyć Princes Street i Arthur’s Seat z jego wspaniałymi widokami w stylizacji z początków XX wieku. W The Prime of Miss Jean Brodie Edynburg z lat 60. bez problemu podszywa się pod ten sprzed wojny, bo choć rozgrywa się głównie w szkole, to zobaczymy też kawałek Starego Miasta (cmentarz Kirkyard czy Grassmarket z widokiem na zamek).

To tyle na dzisiaj. Macie jakieś swoje ulubione „filmowe” miasta? Podejrzewam, że Barcelona i Paryż mogą być popularnym wyborem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s