La finestra di fronte (Okna, 2003)

Özpetek każe bohaterom w swoich filmach wybierać, a później żyć z konsekwencjami tego wyboru. Nie wiem czy stęskniliście się za włoskimi filmami, ale ja na pewno tak, więc dzisiaj kolejny wpis. Było już Le Fate ignoranti, Saturno contro i Mine Vaganti. Każdy z nich opowiada o uczuciach, zwłaszcza o miłości i o bliskiej więzi między dwojgiem ludzi, która jest, ale która nigdy nie znajdzie hollywoodzkiego happy endu. Zakończenia tak jak życie, zostawiają widzowi wybór, bo kończą się jak samo życie –  nie definitywnie.

fff

Film zaczyna się w roku 1943, piekarz po krótkiej szamotaninie zabija drugiego piekarza i ucieka. Pełne znaczenie tej sceny i znaczenie wyboru jakiego dokona na rozstaju dróg poznamy dopiero na samym końcu filmu. A na razie przenosimy się w czasy współczesne, gdzie para wraca z zakupów kłócąc się o coś co stało się w sklepie. Na swojej drodze spotykają starszego, schludnie ubranego pana, który ani nie pamięta kim jest ani gdzie mieszka (w tej roli wspaniały Massimo Girotti). Chce im wręczyć pieniądze jeśli mu pomogą. Giovanna (Giovanna Mezzogiorno) wzrusza ramionami i odchodzi, bo przecież co mogą zrobić? Nic. Jej mąż, Filippo (Filippo Nigro) przekonuje ją jednak aby zabrali go ze sobą i zaprowadzili choćby na posterunek policji. Koniec końców staruszek zostanie z nimi na parę dni, a my poznamy lepiej codzienne życie Giovanny, księgowej z zakładu kurczaków, hobbistycznie piekącej ciasta dla zaprzyjaźnionego baru. Z mężem spędzają tylko jedną noc w tygodniu razem, bo ten zawsze dostaje nocną zmianę w pracy. Kiedy wszyscy już się położą spać, Giovanna gasi światło w kuchni, zapala papierosa i obserwuje swojego przystojnego sąsiada (Raoul Bova) z budynku naprzeciwko.

la-finestra-di-fronte

Film pod niektórymi względami bardzo podobny do Mine vaganti, jednak zdecydowanie mniej komediowy. Skoro akcja zaczyna się w dzielnicy żydowskiej w 1943 roku to łatwo się domyśleć o jakie tematy zahaczymy, choć reżysera bardziej interesuje jak każdy z bohaterów żyje z wyborami, których dokonał(a). Można ten wątek było rozwinąć na mnóstwo sposobów, ale to jak zrobił to Özpetek jest bardzo… jego. Skupia się nie na wojnie, ale na człowieku i jego wyborze.

Niesamowite jest praca kamery (Gianfilippo Corticelli). Kiedy idziemy z kłócącymi się bohaterami kamera podąża za nimi, czasem przystając aby widz mógł zobaczyć dokąd idą, a czasem skupiając się na tym, które akurat mówi. I tak podążając za narzekającą Giovanną, razem z nią dopiero po chwili zorientujemy się, że Filippo już nie idzie obok tylko przystanął przy jakimś starszym panu. Każde ujęcie samo w sobie jest jak fragment dialogu.

bova_giovanna.jpg

Może fabularnie film zostawił trochę luk, może nie musiały być te wybory aż tak dramatyczne, ale mimo to uważam, że już dla samej pracy kamery warto go zobaczyć. A tu jeszcze grze aktorskiej nic zarzucić nie można. Giovanna Mezzogiorno i Massimo Girotti zostali wyróżnieni za swoje role nagrodami Davida di Donatello. Nagrozono także twórców scenariusza, samego reżysera (który w scenariuszu też maczał palce) i muzykę skomponowaną przez Andreę Guerra (choć przyznam szczerze, że ta jakoś nie utkwiła mi w pamięci). Dodatkowo jest to kolejna okazja żeby zobaczyć w roli drugoplanowej Serrę Yilmaz, aktorkę, która na pewno gra u innych reżyserów, ale to z filmów Özpeteka ją kojarzę i pamiętam każdą jej postać.

Jako wisienka na deser zostają desery. Tak jak wspomniałam wcześniej Giovanna zajmuje się hobbistycznie pieczeniem ciast. Jeśli ktoś jest łasuchem to lepiej niech nie ogląda filmu na pusty żołądek.

MCDFAWI SP005

Reklamy

One thought on “La finestra di fronte (Okna, 2003)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s