살인의 추억 (Memories of Murder/Zagadka zbrodni, 2003)

Koreański film kryminalny Zagadka zbrodni (po angielsku Memories of Murder, a po koreańsku 살인의 추억) z 2003 roku to pewnie dla wielu znany już tytuł. U mnie przewijał się co jakiś czas w rekomendacjach filmowych (np. na taste.io), ale jakoś mi się ubzdurało, że to komedia kryminalna i nie zwracałam na niego większej uwagi, aż do ostatniego weekendu. Zatem moi drodzy, jeśli tak jak ja zaszufladkowaliście ten film nie tam gdzie trzeba to wiedzcie, że to bardzo dobry thriller kryminalny połączony z dramatem policyjnym, a dziejący się w małej mieścinie w Korei Południowej w latach 80. Rzeczywistość tamtego okresu była zupełnie różna od Korei jaką znamy ze współczesnych filmów czy licznych kanałów na yt (szczególnie uderzające są co chwila pokazywane ćwiczenia na wypadek nalotu i przygotowania do powitania jakiś oficjeli w miasteczku).

memories-of-murder_1

Prowincja Gyeonggi (tuż przy granicy z Koreą Północną), rok 1986. Małe prowincjonalne miasteczko z wielką fabryką na obrzeżach, a wszystko otoczone bezkresnymi polami. Ciało młodej kobiety zostaje znalezione na polu. Dwa miesiące później – kolejne. Obie ofiary zostały najpierw zgwałcone, a później w podobny sposób zamordowane i porzucone na polu. Sprawą zajmuje się miejscowy detektyw Park Doo-Man (Song Kang-ho), a pomaga mu młodszy rangą (i bardzo brutalny) Jo Young-Goo (Kim Roe-ha). Niestety warunki nie pozwalają na odpowiednie zabezpieczenie miejsca zbrodni, tak więc ważne poszlaki, jak np. odcisk buta w błocie, zostają zatarte zanim ktoś zdąży je udokumentować. Obaj panowie policjanci nie będą też stronić od przemocy, aby uzyskać satysfakcjonujące ich zeznania od podejrzanych.

Na całe szczęście dla podejrzanych, z Seulu przyjedzie na własną prośbę kolejny detektyw, Seo Tae-Yoon (Kim Sang-Kyung), preferujący od przemocy kierowanie się poszlakami i rzetelne dochodzenie od wymuszania zeznań. To on odkryje dodatkowe powiązania między kolejnymi morderstwami, które popchną śledztwo z kolejnego martwego punktu.

50.jpg

Film należy do tych cięższych i trudno zostać obojętnym oglądając go. Niektóre sekwencje mogą dzisiaj wydawać się wręcz komediowe (w końcu w tym dochodzeniu policja popełnia chyba wszystkie możliwe błędy, ale też słono za to płaci), jednak trzeba przyznać, że sposób w jaki cała historia i jej bohaterowie są pokazywani należy do mistrzowskich. Reżyser co chwila buduje pewien obraz aby go później doszczętnie zburzyć. Początkowo Park wydaje się tym gliną, który jako jedyny wie i stara się załatwić sprawy porządnie, a później widzimy jak preparuje stracony wcześniej przez niedopilnowanie dowód. Nasz Sherlock Holmes z dużego miasta, reprezentant nowego pokolenia w policji i innego podejścia w śledztwie, też nie jest znów takim nieomylnym i niezawodnym detektywem. Brutalnego Jo do końca nie polubiłam, ale nawet jego los nie pozostawił mnie obojętną.

Momentami jest też strasznie. W końcu widzimy te kobiety jak idą same przez pole, ze świadomością, że pewnie za chwilę wypadnie na nie morderca. W jednej ze scen kamera pokazuje nam przyszłą ofiarę z miejsca gdzie jest on ukryty. Widzimy jak dwie się mijają, jak obserwuje najpierw jedną, a później drugą, jak wraca wzrokiem to do jednej to do drugiej. Chyba wszystkim w tym momencie skacze napięcie, którą wybierze? Czy uda jej się uciec i przeżyć?

maxresdefault.jpg

Skoro taki dobry film, to dlaczego nie arcydzieło? Chyba najtrudniejsze do przełknięcia w całym filmie były kolejne gafy policji. Trudno uwierzyć, a może raczej nie chcę przyjąć tego do wiadomości, że można aż tak wszystko partaczyć.

Ponura historia kryminalna to nic nowego w kinie, ale tak sobie myślę, że najciekawszym elementem z całego filmu jest wspomniana już na początku rzeczywistość, w jakiej bohaterowie żyją, a którą miałam okazję zobaczyć po raz pierwszy na ekranie. Widać też duży nacisk na zachowanie realiów tamtych czasów, czy to w mieszkaniach, ubiorze czy w gadżetach jakimi się posługują. Jeśli chodzi zaś o okolicę (pola i nic w około) to bardzo mi się skojarzyło z dwoma współczesnymi produkcjami, które lubię i które w sumie klimatem są bardzo zbliżone do Zagadki zbrodni: amerykański serial True Detective i hiszpański film La isla mínima (po polsku Stare grzechy mają długie cienie), o którym już kiedyś pisałam. Jako ciekawostkę dodam, że reżyser Bong Joon-ho został nagrodzony właśnie na hiszpańskim festiwalu filmowym w San Sebastián w 2003 roku.

Memories-of-Murder-e1465459043792.jpg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s