Paterson (2016)

Kiedy w kinach pojawia się nowy film Jarmuscha, to grzecznie idę do kina, nawet jeśli do tej pory główny aktor nie zrobił na mnie aż tak dobrego wrażenia. I tak jak ostatnio, znów wyszłam z kina zachwycona tym bardzo spokojnym filmem – odą do codzienności, o poezji i mieszkańcach Paterson w New Jersey.

paterson-adam-driver-jim-jarmusch-cannes-2016

Paterson (Adam Driver) to kierowca lokalnego autobusu, który codziennie, od poniedziałku do piątku prowadzi autobus linii 23 w miasteczku Paterson. Codziennie rano budzi się mniej więcej o tej samej porze, bez budzika, wstaje, ubiera się, je śniadanie i wyrusza do pracy. Każdy dzień wydaje się spędzać według tej samej rutyny, z niewielkimi wariacjami. W autobusie podsłuchujemy różnych pasażerów (m.in. anarchistyczną parę nastolatków, granych przez Karę Hayward i Jareda Gilmana, których możecie kojarzyć jako parę kochanków z Moonrise Kingdom Wesa Andersona). W przerwie na lunch zazwyczaj podglądamy jak bohater zapisuje swoją poezję, a wieczorem jak wraca do domu, wyjmuje listy, poprawia skrzynkę, wita się ze swoją dziewczyną, rozmawiają, a wieczorem wychodzi z psem i wstępuje do baru.

Jego dziewczyna, Laura, (grana przez irańską aktorkę, Golshifteh Farahani, którą kojarzę z jednego z moich ulubionych, oprócz Rostania, filmów irańskich: Darbareye Elly, Co wiesz o Elly? Farhadiego) to artystyczna dusza. Dni spędza w domu, maluje zasłony, przygotowuje babeczki na jarmark, szyje sobie kolejne kreacje, chce się nauczyć grać na gitarze (i to nie byle jakiej, bo w pomalowanej we wzór typu arlekin).

W ciągu tygodnia który spędzamy z tą parą nie dowiemy się o nich właściwie niczego więcej.

PATERSON_D25_0077.ARW

W niespiesznym rytmie codziennie zamiast poznawać lepiej Patersona i jego dziewczynę, poznajemy ich otoczenie, poczynając od samego miasta po jego mieszkańców. Paterson mówi głównie poprzez swoje wiersze i poezję dnia codziennego, którą uwielbia. Każdy kadr to zachwyt nad detalami codziennego życia. Poezja nie jest tu domeną intelektualistów i artystów, ale zwykłych ludzi, z normalną i mało artystyczną pracą. Ameryka Jarmuscha należy do tych zróżnicowanych i codziennych, a nie bogatych ludzi z karierą, których stać na wszystko.

paterson5.jpg

Paterson to jeden z tych filmów, po których po wyjściu z kina czujemy się lepiej i przychylniejszym okiem patrzymy na otaczającą nas szarugę dnia codziennego. Chyba nie było elementu, który mi się nie podobał. Chętnie spotkałabym ich wszystkich jeszcze raz i dowiedziała się co się z nimi stało, w końcu znamy tylko wyrywkowo tydzień z ich życia. Czy właściciel baru wygrał w zawodach szachowych? Czy Romeo dał sobie spokój z Julią? Czy Laura nauczy się grać? W filmie jesteśmy jak turyści, pojawiliśmy się na chwilę i już nas nie ma, a ich życie dalej biegnie własnym trybem.

nellie-from-paterson.jpg
Jest jeszcze psiak, ale tego już sami będziecie musieli zobaczyć. Zdradzę tylko, że jest on ważnym katalizatorem zdarzeń w pewnym momencie. Nic nie mówi, tylko patrzy i obserwuje. Czasem szczeknie.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s