Ulica mnie woła, Beata Szady

Beata Szady zaprasza w swoim reportażu na te ulice Limy, gdzie nie zapuszczają się turyści, na spotkanie z jej młodymi mieszkańcami, którzy chwytają się różnych zajęć żeby mieć za co przeżyć i aby starczyło na terokal (klej).

ulica_mnie_wola

Autorka to dziennikarka pisząca reportaże o Ameryce Łacińskiej w XXI wieku. Robi doktorat na Uniwersytecie Wrocławskim, w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznych. I co roku wraca do Peru, Limy, i rozmawia z ludźmi.

W swojej książce opowiada historie ludzi, którzy często nie mają nawet dowodu osobistego i dopiero będą go sobie musieli wyrobić (DNI muszą mieć nawet dzieci, tylko wtedy mogą iść do szkoły państwowej). Historie są przejmujące, opowiadają o przemocy w rodzinie (jedna z głównych przyczyn ucieczki z domu), przemocy na ulicy, uzależnieniu od alkoholu i narkotyków (głównie najtańszy terokal), samotnych niepełnoletnich matkach, biedzie, braku odpowiedzialności czy niechęci do obowiązków. W tej podróży po ulicach centrum Limy i licznych pueblos jóvenes (peruwiańska nazwa dla slamsów) towarzyszy jej często Martin, pracownik stowarzyszenia starającego się pomóc tym, którzy według państwa nie istnieją.

Co jakiś czas pojawiają się tzw. przecinki, czyli garść informacji o samym Peru, Limie czy historia barriadas (inna nazwa slumsów). Jak dla mnie pozycja obowiązkowa dla każdego kto wybiera się do Limy czy innego miasta Ameryki Łacińskiej, bo u nas często o tym się w ogóle nie mówi. Wiadomo o favelas w Brazylii dzięki takim filmom jak Cidade de Deus (Miasto Boga). Czasem jakiś podróżnik przemknie przez te biedniejsze dzielnice opowiadając o nich z perspektywy ciekawskiego Europejczyka. Szady daje głos swoim rozmówcom. Kiedy rozmawiają przy praniu to najpierw idą po wodę (bo wodociągi tak wysoko nie dochodzą), a później wspólnie robią to pranie ręcznie.

Czegoś mi jednak zabrakło. Przeczytałam szybko (dwa dni tylko w komunikacji miejskiej) po czym zamknęłam książkę i gdyby nie ten wpis to nawet bym chyba do niej nie wróciła  myślami. Może to dla tego, że już trochę czytałam na ten temat i nie znalazłam nic nowego oprócz samych bohaterów. A może zabrakło jakiejś analizy czy zatrzymania się na chwilę, może jakiegoś zastanowienia? Czasem gubiłam się: czy autorka opowiada historię kogoś wcześniej wspomnianego, czy może mamy już nowego bohatera? Narracja jest nielinearna i zmienia się w zależności od tego o kim mowa. Nie pomaga, że kiedy mamy grupę bohaterów autorka skacze od jednego do drugiego, przytaczając ich historie fragmentami.

Po tak ciekawej lekturze nie mogę się pozbyć wrażenia niedosytu: tak jak z tym zdjęciem z okładki: do czego ustawiły się w kolejce te dzieci? Po jedzenie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s