Rastres de sàndal (2014)

Ślady sandała (Rastres de sàndal, po angielsku Traces of Sandalwood) to taki przyjemny film na sobotni wieczór, który przeszedł zupełnie nie zauważony. Produkcja hiszpańsko-indyjska, choć bohaterowie głównie będą mówić po angielsku (z elementami hindi) i po katalońsku. Opowiada historię rozdzielonych w dzieciństwie dwóch sióstr, ale nie pozostawia widzowi zbyt dużo czasu, żeby się przejąć ich dramatem. Bardzo ciepła pozycja, adaptacja książki o tym samym tytule napisanej przez Ashę Miró (choć, sądząc z opisu, fabuła została dość mocno zmieniona). Nominowany do hiszpańskich Goya za najlepszy scenariusz adaptowany (wygrała animacja Mortadelo y Filemón contra Jimmy el Cachondo, ale co ciekawe to nie jedyna koprodukcja hiszpańsko-indyjska nominowana w tamtym roku, bo w tej samej kategorii znalazło się też Anochece en la India).

rastres_de_sandal_14.jpg

Rodzice Miny i malutkiej Sity nie żyją. Starsza siostra opiekuje się młodszą pomieszkując u jakichś ludzi. Kiedy tym umrze jedyna krowa, dziewczynki zostaną sprzedane i wkrótce rozdzielone: Sita zabrana do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne, a Mina oddana do burdelu (z którego na swoje szczęście ucieknie). Przygarnie ją zamożna rodzina, dla której będzie pracować i dzięki której stanie się w dorosłym życiu wielką gwiazdą filmową. Jednak mimo sukcesu nie ustępuje w poszukiwaniach młodszej siostry. Zrealizuje nawet film na podstawie swoich przeżyć w nadziei, że może on pomoże. I tak trafi na ślad biolożki z Barcelony, która nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że była adoptowana.

Narracja początkowo skoncentrowana jest na bohaterce Miny, później przenosi się zupełnie na Paulę, co pozwala widzowi spojrzeć na historię z dwóch różnych punktów widzenia. Tej co nie zazna spokoju póki nie odszuka małej siostrzyczki, a przynajmniej nie dowie się co się z nią stało, i tej której świat rozpada się na kawałki, gdy okazuje się, że jej rodzice nie są jej biologicznymi rodzicami.

Rastres-de-Sandal-Aina-Clotet.jpg

Dodatkowo usłyszymy parę komentarzy co do filmów bolly i poznamy miłego młodego sprzedawcę z bardzo dobrze zaopatrzonego w filmy z Indii małego sklepiku. Bo Paula, biolożka, właśnie tam będzie szukać informacji o nieznajomej, która twierdzi, że jest jej siostrą. Nie pogniewałabym się gdyby taki sklepik stanął w Warszawie. Kiedyś półki Empików i temu podobnych pełne były najróżniejszych produkcji (zazwyczaj z tytułami tłumaczonymi tak aby było tam słowo miłość albo serce).

Ciepła i miła opowieść o rozdzieleniu dwóch sióstr dająca jasno do zrozumienia, co mogłoby się stać z dziewczynkami gdyby nie łut szczęścia i pomoc innych. Mimo to nie stara się widza przygnębić, raczej wzruszyć. Każdy co dramatyczniejszy moment ma za chwilę jakiś „ciepły” kontrapunkt.

1416839104_644771_1416839226_noticia_normal.jpg

Dlaczego film przeszedł bez większego echa? Możliwą odpowiedzią jest brak Deva Patela w obsadzie. Albo szerzej brak popularnych aktorów w ogóle. Nandita Das to indyjska aktorka kina ambitniejszego, tutaj w roli dorosłej już Miny. W 1998 roku dostała nagrodę za najlepszy debiut żeński (Earth), a dziesięć lat później doceniono jej debiut reżyserski Firaaq. Aina Clotet, w roli pani biolog, to rozpoznawalna twarz. Tylko, że większość jej dorobku to produkcje realizowane w języku katalońskim (choć nie tylko). Czyli produkcje, które znacznie rzadziej wychodzą po za rodzimy rynek. Zatem w rolach głównych aktorki znane, ale nie szerokiej publiczności. Role męskie poszły do aktorów z małym doświadczeniem, ale bardzo przystojną aparycją.

Kolejnym elementem jest język. Bohaterowie mówią albo po angielsku z wtrąceniami hindi, albo po katalońsku. Tak jak pisałam kiedyś przy baskijskim Loreak, filmom nie kastylijsko języcznym znacznie trudniej się przebić w swoim kraju jak i po za nim.

Sama na film trafiłam przeglądając co jest dostępne na stronie Rtve.es, a indyjski strój na zdjęciu promocyjnym od razu przyciągnął mój wzrok. Następny film Maríi Ripoll, reżyser Rastres de sàndal, to Ahora o Nunca, komedia, którą można było zobaczyć na tegorocznym Tygodniu Kina Hiszpańskiego. Historia pewnego Hiszpana, który próbuje się dostać do Anglii na swój własny ślub, ale erupcja islandzkiego wulkanu utrudnia mu to zadanie. W jednej z głównych ról Dani Rovira, gwiazda Ocho apellidos vascos (Hiszpański temperament). Chyba się w końcu skuszę na tą pozycję. A może spróbuję jej debiutu pełnometrażowego Tortilla Soup? Jeszcze zobaczymy, a jeśli macie ochotę i trochę czasu to dajcie szansę Rastres de sàndal, bo to film po którym poczujecie się lepiej. Taka świąteczna opowieść tyle że bez świąt.

rastres-de-sandal-24

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s