Il Caimano (Kajman, 2006)

I wracamy do Nanni Morettiego, tym razem nie w głównej roli, ale nadal za kamerą. Film polecił jeden z czytelników, za co bardzo dziękuję (i za skomentowanie, bo to miłe jak ktoś się odezwie i za rekomendację). Wszyscy biegają na Warszawski Festiwal Filmowy, a my w domu, z butelką włoskiego wina wyłapujemy już rozpoznawane allora, prego czy pronto. Tak jak Pokój syna i Moja matka mi się bardzo podobały, tak Kajman mnie wręcz zachwycił. Choć może to wino, kto wie. (wpis sprzed dwóch tygodni)

caimano.jpg

Bruno Bonomo (Silvio Orlando) to producent filmowy z wieloma problemami osobistymi i zawodowymi. Wciąż się do końca nie pozbierał po klapie jaką odniósł jego ostatni film przed dziesięcioma laty. Jednak znów będzie pracować, w końcu ma projekt którym zainteresowało się RAI: o powrocie Kolumba z pierwszej podróży. Tylko, że kiedy reżyser dostanie lepszą propozycję i większy budżet od innego producenta to bez mrugnięcia okiem odejdzie. Szczęśliwie do Bruna  zgłosi się młoda i niedoświadczona dziewczyna ze scenariuszem, Teresa (Jasmine Trinca). Szkopuł w tym, że bohater jej filmu to odpowiednik Berlusconiego, kontrowersyjnego prezydenta Włoch. Kto wyłoży fundusze na taki film? I jak bohater poradzi sobie z kolejnymi kłodami, które mu pod nogi spadają?

maxresdefault.jpg

Zobaczymy w filmie m.in. Margheritę Buy, w roli żony Bruno z którą jest w separacji, i która próbuje sobie jakoś poukładać życie na nowo. Sam Nanni Moretti pojawi się na ekranie, grając ni mniej ni więcej tylko siebie, znanego aktora/reżysera. Oprócz tego można posłuchać jak z włoskim radzi sobie Jerzy Stuhr, tutaj jako  Jerzy Sturovsky, polski producent.

margherita-buy-sul-set-de-il-caimano-24175.jpg

No dobrze, to jak już większość przestała czytać i poszła szukać filmu na półkach sklepowych, to mogę Wam na spokojnie opowiedzieć co mi się tak w nim spodobało (oprócz aktorów i ich gry). Ano, montaż oraz sposób pokazania i opowiedzenia historii. To jak rozwija się akcja, odsłaniając przeszłość bez użycia flashbacków, dokładając kolejne warstwy i kawałki układanki. Film niezwykle liniowy, dzieje się od momentu A do B, z przerwami na urywki scen ze scenariusza odgrywanych w głowie reżysera i fragmenty wystąpień Berlusconiego. Gatunkowo mamy do czynienia z dramatem i satyrą, dość mocno upolitycznioną, ale nakręconą z dużą gracją i wyczuciem. I aż w sumie by człowiek się czegoś dowiedział o samym polityku teraz.

2czdjeb.png

Tak na marginesie dodam, że podobają mi się sceny samochodowe u Morettiego. Trzy filmy (sprawdźcie Włoski dla początkujących III La stanza del figlio Mia Madre), w każdym co najmniej dwie sceny w samochodzie, warte zapamiętania i przywołane z pamięci bez większego trudu. A przy tym natłoku scen samochodowych we współczesnym kinie (w końcu spora część z nas spędza tam znaczną część czasu, więc czemu się dziwić) to wyczyn.

Na koniec dodam jeszcze tylko, że nie przepadam za oglądaniem filmów o ludziach, którzy się starają i ciągle im coś nie wychodzi, a w ogóle to wszystko się wali i pali. Takie metraże są zazwyczaj na dłuższą metę przygnębiające, nawet jeśli sprzedawane w charakterze komedii. Tutaj na szczęście bohater nie został zredukowany do zabawnego nieudacznika, pokazane są jego zmagania i troski, ale też np. relacja z dziećmi, gdzie mimo tego, że nic nie jest idealne to jednak jest tam dużo miłości i troski.

caimano (1).jpg

To tyle, sami oceńcie czy to wpływ wina, czy film rzeczywiście taki dobry. Miłego oglądania!

Reklamy

One thought on “Il Caimano (Kajman, 2006)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s