Io sono l’amore (Jestem miłością, 2009)

skdfjklj.jpg

Io sono l’amore, głośny i wspaniały film włoskiego reżysera Luca Guadagnino (polski tytuł Jestem miłością, angielski I am love) to niesamowita podróż do Milanu, Sanremo i Londynu u boku cudownej Tildy Swinton z udziałem m.in Alby Rohrwacher.

7.jpg

Emma Recchi (Tilda Swinton), to świetnie zorganizowana pani domu, żona spadkobiercy fortuny i fabryki rodziny Recchi, Tancredi (Pippo Delbono). Poznajemy ją i całą jej rodzinę w dniu przyjęcia urodzinowego na cześć głowy rodu, starszego już dziadka (Gabriele Ferzetti). Najstarszy syn Edo (Flavio Parenti) przyprowadza swoją dziewczynę, pochodzącą z dobrego domu, Evę. Tego dnia też Betta (Alba Rohrwacher) jedyna córka Emmy oznajmia, że chciałaby złamać pewną rodzinną tradycję i przestać malować, a zająć się fotografią. Z ważnych postaci poznamy też babcię, elegancką Allegrę (Marisa Berenson) i Idę (Maria Paiato), pomoc domową, która jest już jak część rodziny, choć na innych prawach. Dziadek będzie miał ważne ogłoszenie, w końcu przekaże stery firmy w ręce spadkobierców, a widz napatrzy się na wspaniałe potrawy serwowane przy stole.

Film przedstawia losy bardzo zamożnej włoskiej rodziny, a mimo to opowiada o wielu rodzinach, i skupia się na codzienności i zwykłych relacjach (lub ich braku) między poszczególnymi jej członkami. To co w znacznym stopniu zmieni historię rodziny, choć bardzo powoli, to pojawienie się młodego i zdolnego kucharza Antonio (Edoardo Gabbriellini), który wraz z Edo będzie otwierał restaurację dwie godziny drogi samochodem od Sanremo.

Io-sono-l-amore-Tilda-Swinton-Alba-Rohrwacher-07_mid.jpg

Fabuła nie jest mocno rozbudowana, i tak jak w A Bigger Splash (tego samego reżysera) jest położony spory nacisk na wizualną stronę filmu: zarówno pomieszczenia, w których się znajdują bohaterowie, jak i okolica, która ich otacza. Tak więc zobaczymy Mediolan z góry i z boku, panoramę Sanremo, górskie widoki i zbliżenia na roślinność za miastem. I to chyba właśnie ten zabieg sprawia, że film hipnotyzuje widza i przenosi w swój świat, pozwalając zapomnieć o szarudze za oknem i ciężkim dniu, który właśnie dobiega końca. Bardzo ciekawy (i fascynujący) jest też rytm każdej sceny. Bo oprócz bohaterów (często pokazanych pod nietypowym kątem) zobaczymy też właśnie elementy tego co ich otacza.

Akcja rozwija się nie za szybko, tak jak i życie rodzinne przecież płynie, bez pośpiechu i z dnia na dzień. Tu się panie Recchi spotkają w restauracji z przyszłą panią Recchi, tam odbiorą Bettę z pociągu. To znowu Emma będzie odbierać płaszcz z pralni. O wielu wydarzeniach się wspomina, jako o czymś co bohaterowie mają zamiar zrobić jednak nie widzimy tego ani razu na ekranie. To z dalszej akcji i zachowania bohaterów domyślamy się czy udało im się to zrealizować czy nie.

IAL.jpg

Cały film należy do Tildy, jednak moim zdaniem nie tak znowu duża rola Alby zasługuje na pełne uznanie. Oprócz tego Flavio Parenti (pracował też u Allena w filmie Zakochani w Rzymie), młody Edo zdecydowanie zachwycał oczy. Miłym zaskoczeniem był Waris Ahluwalia (którego kojarzę w sumie tylko z filmów Wesa Andersona) w roli biznesmena.

Może nie wszystko podobało mi się w równym stopniu, jednak wątów brak. Choć momentami nie do końca pasował mi dobór muzyki, to z czasem i ją doceniłam. Jak już wspomniałam tempo akcji jest nie za szybkie, ale za to mamy ucztę dla oczu. Nie wspomniałam za dużo o jedzeniu w filmie, na który też kładzie się tu duży nacisk, ale to już sami zobaczycie. Miłego oglądania!

tilda-swinton-io-sono-l-amore.jpg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s