Włosi. Przewodnik Ksenofoba, Martin Solly

Książka wydana nakładem Grupy Wydawniczej Adamantan s.c. w roku 2016, przetłumaczona z angielskiego przez Marka Czekańskiego i Monikę Rozwarzewską. wloski

To już moja trzecia książka z serii The Xenophobe’s Guide, ale pierwsza w polskim wydaniu. Dlaczego? Nie da się nie zauważyć mojej obsesji na punkcie włoskich filmów ostatnimi czasy. Doszło do tego, że zaczęłam bezpłatny internetowy kurs dla początkujących na FutureLearn (po pierwszym czterotygodniowym kursie teoretycznie potrafię nie dość że przeliterować swoje imię, to jeszcze przedstawić się, powiedzieć co robię, jakimi językami mówię i wstawić odpowiedni rodzajnik, zamówić jedzenie… może niezbyt imponujące umiejętności, ale dają dużo frajdy). Kolejnym krokiem obsesji nie mogło być nic innego jak jakaś pozycja książkowa na temat Włoch i samych Włochów. Co prawda nie planowałam żadnych zakupów, ale jak już znalazłam się w księgarni przy książkach podróżniczo-językowych a ta leżała na samym wejściu do alejki to czemu by nie? Przy okazji wyszłam ze słownikiem obrazkowym polsko-hiszpańskim (o zakupie którego myślałam już od dłuższego czasu).

Biorąc się za lekturę tej niepozornej książeczki warto pamiętać, że nie bez kozery nazwano ją Przewodnikiem ksenofoba. Pełno tam zabawnych uwag i spostrzeżeń na temat trąbienia czy popularnych pozycji książkowych, ale też stereotypów, które już tak nie śmieszą. I może to kwestia języka tłumaczenia, a może po prostu autor Martin Solly (anglik zakochany i zamieszkały w państwie makaronu i ryżu, autor książek naukowych z zakresu socjolingwistyki) nie umie ich przedstawić z takim wdziękiem jak to zrobił w przypadku innych komentarzy o swoich sąsiadach dalszych i bliższych.

Czy po lekturze czuję niedosyt i chciałabym więcej? Pewnie tak, choć wolałabym teraz (teraz jako pojęcie względne, jak się rozprawię ze stertą książek do przeczytania) coś w stylu A Short History Of Japan: From Samurai to Sony  od Curtisa Andressena. Nadal trochę po łebkach i skrótowo, ale znacznie więcej informacji i szersze spojrzenie. No i o historii.

Nie wiem czy wina stoi po stronie tłumaczy, autora, polskiego edytora czy angielskiego, ale w co najmniej dwóch miejscach ta sama informacja była podana dwukrotnie, zdanie po zdaniu. Wygląda jakby ktoś nie wyczyścił tekstu. Nie zauważyłam żadnych literówek (choć czytałam w okolicach północy, więc też mogłam nie zauważyć), chociaż tyle. Dodatkowo tłumacze postarali się i umiejętnie podebrali polskie wyrażenia i powiedzonka, co by lepiej oddać myśl oryginału.

Polecam, choć nie czuję wyjątkowej potrzeby żeby została na mojej półce. Tania (jak na książkę, niecałe 15zł) rozrywka na jeden wieczór.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s