아가씨 (The Handmaiden/Służąca, 2016)

Zawsze narzekam, że na ciekawe nie amerykańskie filmy trzeba się w Polsce naczekać, od paru miesięcy do ponad roku. Tym razem Gutek Film wprowadził Służącą południowokoreańskiego reżysera Chan-wook Park już we wrześniu, a przecież premiera filmu była na tegorocznym festiwalu w Cannes. Amerykańska premiera jest przewidziana na listopad, a Brytyjska na luty. Na niedzielnej premierze sala wydawała się pełna.

handmaiden_-_h_2016-large_trans++Iwa83j0hzDEjtjMPhBXPCHSFJkRLhAlarA5CDiEErnI.jpg

Reżysera wielu osobom nie trzeba przedstawiać. Chan-wook Park to osoba odpowiedzialna za trylogię zemsty: Sympathy for Mr. Vengeance (Pan Zemsta), Oldboy, Sympathy for Lady Vengeance (Pani Zemsta). Oprócz tego dużo się mówiło o jego anglojęzycznym dziele: Stoker (z Mią Wasikowską, Nicole Kidman i Matthew Goode). Ja widziałam wcześniej tylko ten ostatni i bardzo mi się podobał. Zemsta w trzech odsłonach już od dość dawna widnieje na watchliście, ale coś mi się wydaje że nie na długo.

Sama historia została luźno zainspirowana walijską książką dziejącą się w czasach wiktoriańskich Fingersmith, napisaną przez Sarah Waters i wydaną w 2002 roku (w Polsce pod tytułem Złodziejka). Reżyser przeniósł ją w realia Korei z czasów okupacji Japońskiej do domu ówczesnych bogaczy. Najpierw poznamy złodziejkę-sierotę,  Sook-hee (Tae-ri Kim), która zgodzi się pomóc w przebiegłych knowaniach fałszywemu hrabiemu Fujiwara (Jung-woo Ha), a tak naprawdę genialnemu fałszerzowi. Ona zostanie pokojówką panienki Hideko (Min-hie Kim), też sieroty, japońskiego pochodzenia, dziedziczki olbrzymiej fortuny. On będzie dziedziczkę uczyć malarstwa i podrabiać książki erotyczne dla jej wuja u którego mieszka, zjaponizowanego Koreańczyka (Jin-woong Jo), starającego się nawet o japońskie obywatelstwo. Dlaczego? Plan wydaje się być prosty: on uwiedzie panienkę, poślubi, a na koniec zamknie w domu dla obłąkanych. Sook-hee dostanie stroje i biżuterię Hideko wraz z sowitą rekompensatą za pomoc w nakłonieniu tej do małżeństwa.

ha5p.jpg

Film jest piękny wizualnie i zdecydowanie warto go zobaczyć w kinie. Sama historia ma trzy odsłony, zapowiedziane już w sumie w pierwszych scenach w domu, tak więc ta prosta wydawałoby się historia zmieni nieraz swój kierunek. Będzie mrocznie, erotycznie i pięknie: lata 30 XX wieku to u Chan-wooka mieszanka stylów: koreańskiego, japońskiego i zachodniego, tak we fryzurach, strojach jak i biżuterii czy architekturze. Powiem szczerze, że choć wiele z fabuły było zapowiedziane wcześniej, to i tak film wbił mnie w fotel. Dlatego nie mogę się doczekać seansów wcześniejszych dzieł tego reżysera.

Na szczególną uwagę zasługują ujęcia, które czasem wydawały się bardzo teatralne, a czasem podkreślały grozę miejsca, starając się uchwycić piękno i kompozycję pokazywanych obiektów. To na co widz ma zwrócić uwagę jest odpowiednio wyeksponowane, ale też ułożone w taki sposób by zachwycić.

handmaiden.jpg

To co jeszcze mnie fascynowało to nie tylko wykorzystanie stylistyki japońskiej, ale też przejścia z koreańskiego na japoński. Kto i do kogo mówi w jakim języku. Czasem napisy polskie to oddawały, czasem nie.

Jestem zupełnie zauroczona, jednak muszę Was ostrzec, bo nie każdy lubi takie filmy: to jest thriller i dramat erotyczny na całego. Dzieci ze sobą na seans nie bierzcie.

image.jpg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s