Rzeczywistość pokazana, czyli w krainie dokumentów: Red Obsession (2013) i Les Saisons (2015)

Dzisiaj przyjrzymy się filmom, które z definicji chcą nam przybliżyć jakiś fragment naszej rzeczywistości: dokumentom. Pierwszy (Red Obsession, Czerwona obsesja z 2013) opowiada o winach Bordeaux i ich wpływie na ekonomię, a może raczej wpływie ekonomii na ich cenę. Drugi to film (francuski, Les Saisons, u nas jako Królestwo z 2015) zrobiony w stylu tych z Animal Planet czy Discovery Channel, zabiera nas w podróż do świata dzikich zwierząt, od czasów zlodowaceń aż po współczesność. Produkcje zupełnie różne, ale obie dzieją się w dużej mierze we Francji (choć Królestwo było kręcone m.in w Białowieży (żubry!), a Obsesja w Chinach).

RED-OBSESSION-VINEYARD.jpg

Red Obsession (Czerwona obsesja, 2013)

Dzieło australijskich filmowców i amatorów wina Warwicka Rossa i Davida Roacha, czytany przez Russela Crowe. Dzieje się we Francji (zgadnijcie w której części) i w Chinach. Gdyby nie recenzja na innym blogu pewnie bym po produkcję nie sięgnęła, bo fanką czerwonego wina nie jestem. A już zwłaszcza takiego na które mnie nie stać.

Film zaczyna się tak jak się tego po nim spodziewamy: piękne doliny i całe może winorośli, gdzieniegdzie urocza posesja niczym z bajki, to znów piwnice wypełnione beczkami lub butelkami. Parę wywiadów z właścicielami winnic i znawcami, którzy opowiedzą nam o tym jak magiczne i niepowtarzalne jest to miejsce i jak przez wieki (pierwsze sadzonki pojawiły się wraz z Imperium Rzymskim) historia i tradycja są kontynuowane aż po dziś dzień.

red_obsession_2.jpg

Jednak krajobraz szybko zmienia się z wiejskiego na wielkomiejski, odwiedzamy głównie Chiny i Hongkong ale nie tylko. Wychodzi na jaw smutna prawda, że jak zwykle wszystko kręci się wokół pieniędzy. Do tej pory największym rynkiem zbytu była Ameryka, jednak ceny poszły na tyle w górę, że i oni przestali kupować. Nowym klientem zostali Chińczycy. Winiarze niby trochę się tym martwią (swoją drogą amerykański rynek zbytu aż tak ich nie przerażał) ale wyciągają z biznesu ile tylko się da.

Ciekawy dokument i dobrze zrealizowany, choć widoku winnic mam już trochę po uszy. Niektórzy mówią, że świetna reklama wina, i pewnie mają rację. Więcej dowiecie się z niej o ekonomii i rynku winnym (a także o specyfice chińskiego rynku towarów luksusowych) niż o samej produkcji trunku. Bo co sprawia, że takie dobre? Pogoda i położenie geograficzne.

lessaisons (4).jpg

Les saisons (Królestwo, 2015)

Drugi dokument wizualnie jest znacznie piękniejszy i zapierający dech w piersiach (wiele zbliżeń na dzikie zwierzęta i świetny montaż), choć może ciut mniej ciekawy pod względem treści.  Oczywiście czyta Krystyna Czubówna.

Historia zaczyna się, kiedy ziemia skuta jest jeszcze lodem, a po jej powierzchni chodzą spokojnie gruboskórne zwierzęta. Szybko jednak przychodzi ocieplenie, wyłaniają się kontury kontynentów, a ziemia się zalesia. Pojawiają się nowe gatunki zwierząt, które żyją trybem dyktowanym przez zmieniające się pory roku. Gdzieniegdzie przemknie jakaś dziwna dwunożna istota, jednak to zwierzęta dominują las. Lata mijają, pory roku się zmieniają, a my widzimy kolejne gatunki zwierząt, które normalnie możemy podziwiać tylko z daleka i w rezerwatach czy parkach krajobrazowych. Z czasem jednak obecność człowieka się nasila, by w końcu zdominować otoczenie, wyciąć las i stać się największym zagrożeniem dla zwierząt.

lessaisons (12).jpg

W sumie smutny film, z bardzo jasnym przekazem. Póki był on jeszcze jasny z kontekstu a nie powiedziany wprost to bardziej mi się podobał. Podsumowanie i pytania zadane na koniec uważam za trochę niepotrzebne i psujące efekt. Może się nie znam i może rzeczywiście trzeba już tak mocno i prosto z mostu bez zostawienia pola do domysłu.

Jeśli kogoś fascynują zwierzęta (a większość z nas pewnie tak, zwłaszcza jak możemy je oglądać w miarę wygodnym fotelu, w suchym pomieszczeniu bez komarów i innych owadów i zbliżeniu na które nie mielibyśmy normalnie szans) to jest to pozycja obowiązkowa. Może film ciut przy długi, ale czego się nie zrobi dla takich ujęć i tańczących szyją sów. Albo zwierzaków wyciągających głowy z nory żeby zobaczyć co za burdę ktoś im robi pod domem. Albo znudzonego niedźwiedzia brunatnego wylegującego się wysoko na gałęziach.

lessaisons (7).jpg

Dwa zupełnie różne dokumenty, ale bardzo ciekawe. Przypadkowo oba związane z Francją (i obejrzane dzień po dniu). Znacie jeszcze jakieś dobre tytuły? Co byście polecili żeby obejrzeć następnego?

Reklamy

2 thoughts on “Rzeczywistość pokazana, czyli w krainie dokumentów: Red Obsession (2013) i Les Saisons (2015)

  1. „Znacie jeszcze jakieś dobre tytuły? Co byście polecili żeby obejrzeć następnego?” – … obstawiam, że chodzi o dokument? To może tak (strzelam, każde z innej bajki): „Jiro śni o sushi”, „Life in a day”, „Samsara”. Wszystkie z 2011 roku. pozdrawiam 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s