Dum Laga Ke Haisha (2015)

Coś się zmienia w wytwórni bajek zwanej Bollywood. Najpierw English Vinglish, potem The Lunchbox (Smak Curry), ostatnio Piku, a teraz Dum Laga Ke Haisha (Kochanego ciała nigdy za wiele lub My Big Fat Bride). To ostatnie w reżyserii doświadczonego scenarzysty Sharata Katariya. Warszawskie kino Luna planując powtórkę niektórych tytułów bollywoodzkich nazwało je New Age Bollywood. I trudno się z tym nie zgodzić. Wraz z rozwojem indyjskich wytwórni do głosu dochodzą młodsi twórcy, nie spokrewnieni z dotychczasowym establishmentem i zmieniają oblicze kina hindi, moim skromnym zdaniem na lepsze. Dodatkowo uznani aktorzy chętnie biorą udział w ich projektach (choć nie jeden film obronił się i bez znanej obsady), a krytycy obsypują nagrodami.

Dum Laga Ke Haisha1.jpg

Prem (Ayushmann Khurrana) nie ma matury ani nie zna angielskiego. Jego pasją jest sklep z kasetami z muzyką, który prowadzi wraz z ojcem. Patriarcha domu chce aby chłopak się ożenił. Kapłan ze świątyni znajduje odpowiednią kandydatkę: miłą dziewczynę po studiach, Sandhya (debiut Bhumi Pednekar), która stara się o posadę nauczycielki. Jedyny widoczny „defekt” to tusza kandydatki. Jednak pod wpływem nacisków rodziny Prem żeni się z Sandhayą, w której odpycha go wszystko.

Zwiastun filmu jakoś mnie nie przekonał, i gdyby nie powtórki w Lunie pewnie bym go w ogóle nie zobaczyła, a byłaby to wielka szkoda. Komedia romantyczna z przesłaniem, ale też film bardzo mocno osadzony w realiach mniej zamożnej części indyjskiego miasta (choć podobno dialekt hindi, którym posługują się bohaterowie filmu pochodzi z innego regionu niż wskazywałaby fabuła).

dum-laga-ke-haisha-scene

Prezentację bohaterów zacznijmy od samego Prema. Przez pierwszą połowę filmu robi wszystko, żebyśmy go nie polubili. Po angielsku nazwalibyśmy go douchebag, po polsku… kląć tu nie będę. Przy każdej możliwej okazji uskarża się na swoją nową żonę i kiedy tylko może daje jej odczuć swoje niezadowolenie. Często też wychodzi na jaw jego rozżalenie z życia i kompleks niższości wobec wykształconej żony. Kiedy postanawia po raz kolejny podejść do egzaminu z angielskiego a ta zwraca mu uwagę na błędy w jego notatkach złości się na nią, uznając, że się popisuje. Swoją drogą jest to jeden z bardzo niewielu filmów, w którym uprzywilejowana pozycja angielskiego w Indiach pokazana jest od negatywnej strony: jego nieznajomość może bardzo ograniczać obywateli, którzy sobie z nim nie radzą.

Prem mieszka razem z ojcem, matką i siostrą ojca, której mąż przebywa od wielu lat gdzieś w górach. Rodzinie zależy na tym małżeństwie, bo dziewczyna ma zawód i będzie wnosić stały dochód do budżetu domowego. A to zdecydowanie się przyda, rodzinny biznes jest zagrożony: kasety magnetofonowe odchodzą powoli w przeszłość, a coraz większą popularność zdobywa muzyka nagrywana na CD. To nie przeszkodzi jednak rodzinie naprzykrzać się nowej synowej, którą uznają za zadzierającą nosa i wywyższającą się.

Dum Laga Ke Haisha

Rodzina panny młodej nie kryje zadowolenia, że mogą się pozbyć córki z domu. Kiedy ta postanowi odejść od męża, okaże się, że jej pokój zajął już młodszy brat, a matka będzie ją upominać o obowiązkach kobiety (na co Sandhya wyrzuci wszystkich z pokoju).

No i w końcu sama bohaterka. Rzadko oglądamy na ekranie osoby plus-size, i to jeszcze w roli głównej bohaterki. Pomimo jej tuszy niejedna dziewczyna mogłaby pozazdrościć jej gracji z jaką się porusza. Zupełnie nie pasuje do nowego otoczenia, w którym się znalazła i mimo początkowych starań nie odnajduje swojego miejsca. Mając dość kłótni z mężem, odchodzi od niego i wnosi o rozwód. Jest najbardziej nowoczesną i niezależną postacią, będąc kulturowo jako kobieta zupełnie zależną. Trudno jej nie polubić i nie współczuć.

dum-lagake-haisha-mass-marriage.jpg

To co bardzo rzuca się w oczy, to warunki w jakich mieszka cała rodzina Prema. Jest jedna kuchnia otwarta, otwarty taras, zadaszony ganek i jeden jedyny pokój, zajęty przez państwa młodych. Starszyzna śpi na składanych przez siebie łóżkach pod ścianą na zewnątrz. A, są jeszcze schodki do rzeki i łazienka. Po raz pierwszy też widziałam tutaj indyjski ślub masowy (podobna scena jest też w peruwiańskim La Teta asustada u nas jako Gorzkie mleko) czy rozprawę rozwodową (choć sam rozwód pojawia się np. w Tanu Weds Manu Returns).

Moją ulubioną sceną z filmu jest walka o odtwarzacz kaset magnetofonowych, gdzie Sandhya i Prem co chwila wyłączają piosenkę puszczoną przez to drugie i wkładają swój ulubiony utwór (lista piosenek tutaj). W ogóle muzyka tutaj przenosi widzów w lata 90, łącznie z cameo piosenkarza Kumara Sanu (piosenki np. z Żony dla zuchwałych i Kuch Kuch Hota Hai).

bhumi-pednekar_142313916610.jpg

„Bardzo sensowny film” Jest wiele miejsc gdzie autorzy mogli pójść w bardziej typowe bollywoodzko i mało prawdopodobne życiowo rozwiązania, a mimo to trzymali się bliżej realiów swojego kraju i realiów życia jako takiego. Film zasługuje na wszystkie nagrody, które otrzymał i na zdecydowanie większy rozgłos po za samymi Indiami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s