Piku (2015)

Film w sumie dość życiowy i na tyle realistyczny, że aż nietypowy jak na produkcję bolly. Nie ma tu tańców i ciągłego przebierania się, są za to wieczne narzekania starszego pana, kłótnie rodzinne i podróż samochodem z Delhi do Kalkuty (ok  1500 km, 40-45  godzin jazdy wg. filmu).

map.JPGŻycie Piku (Deepika Padukone) nie należy do spokojnych. W domu sprzeczki i przekrzykiwanie się z ojcem Bhaskorem (Amitabh Bachchan), apodyktycznym hipochondrykiem. Zawodowo dziewczyna jest niezależna i dobrze ustawiona jako współwłaścicielka firmy architektonicznej, jednak nawet i ona ma swój limit, w końcu opieka nad starzejącym się ojcem to jak full-time job. Z ojcem najczęstszym tematem rozmów jest jego zaparcie i jej randki. Kiedy ten decyduje zaraz po zapaści, że chce pojechać w rodzinne strony do Kalkuty, i dodatkowo orzeka że samolot i pociąg odpadają, córka zgadza się od razu na podróż samochodem. Do tego celu wynajmują taksówkę.

Rana (Irrfan Khan) też nie ma łatwo. Kłótnie z matką i siostrą, które uważa za niezbyt uczciwe kobiety plus kłopoty z kierowcami, którzy odchodzą z jego firmy przewozowej, szczególnie przez jedną dość problematyczną klientkę, Piku. Kiedy przychodzi zamówienie na podróż do Kalkuty żaden z jego pracowników nie wykazuje chęci podjęcia się zadania, a ten wyznaczony odgórnie nie stawia się na miejscu. Samemu mając już dość, Rana postanawia, że sam zawiezie dziewczynę, jej ojca i ich służącego. I tak czeka i jego i nas dość dziwna podróż, wśród przeróżnych życzeń i widzimisię starszego pana.

dhaba.jpg

Piku to komedia i dramat rodzinny jakie nie często spotykamy w kinie w ogóle. Bardzo silnie promuje pewne wartości rodzinne (opieka nad starzejącymi się rodzicami i to, że rodzina trzyma się razem). Z drugiej strony jednak pokazuje w tym świecie nowoczesną kobietę, niezależną finansowo z karierą, niezamężną (choć jasno wynika, że ten stan rzeczy wolałaby akurat zmienić, w przeciwieństwie do swojego ojca – zdecydowanego przeciwnika stałych związków, przez które kobiety rezygnują z kariery), która umie prowadzić, ale tego nie robi bo nie chce (!) i dzielnie opiekuje się trudnym z charakteru ojcem. Prawdziwa bohaterka. W ogóle pozycja kobiety jest niejednokrotnie omawiana i komentowana. I żadna z kobiet, które się pojawiają na ekranie zdecydowanie nie należy do potulnych kur domowych czy ozdobników ekranu, a każda przedstawia inny charakter, inny system wartości i bagaż doświadczeń.

Ciekawym zabiegiem jest to, że kiedy w sumie kobiety mówią o tym czego by chciały to mężczyźni im przerywają, aby powiedzieć im, że muszą być niezależne i jak ta niezależność ma wyglądać. Taka typowa rodzinna pogawędka przy obiedzie nie tylko nad Gangesem. Więcej o obecności i przedstawieniu postaci kobiecych w Piku możecie przeczytać tutaj.

piku-box-office-2.jpg

 Jest parę rzeczy które mnie zaskoczyły i których chyba nie do końca rozumiem, tj. sposób w jaki jest traktowany ich służący Bhudan, który z jednej strony jest prawie jak członek rodziny, a z drugiej jednak jako istota gorsza. Skąd to zaskoczenie? Postać pomocy domowej, zwykle w filmach nazywanej Ramu Kaka, ostatnio coraz rzadziej pojawia się na ekranie.  Autorzy filmu postawili na jak największe prawdopodobieństwo postaci i historii, dlatego zamożnej rodzinie dodali służącego, który oprócz sprzątania i gotowania towarzyszy swojemu chlebodawcy kiedy ten musi się udać na stronę. Światopogląd bohaterów jest pokazany także przez pryzmat tego jak traktują służbę, co jest ciekawym zabiegiem, choć szokuje, bo w samochodzie miałam wrażenie, że Bhudan raczej zajmuje pozycję psa, ewentualnie dziecka, a nie współtowarzysza podróży.

Z drugiej strony pokazane jest to jak Rana, właściciel firmy przewozowej, stara się o to aby nie być traktowanym jak sługa tylko na równi z pasażerami. Bo tak tylko mogę zrozumieć jego niechęć by Bhudan siedział obok niego podczas podróży czy wymuszenie, żeby go przenocowali w swoim pokoju kiedy okaże się, że nie ma już wolnych (Bhudan spędzi tę noc w samochodzie co nikogo nie dziwi ani nie oburza).

deepika-padukone-piku_640x480_41431415979.jpg

Na koniec jeszcze słowo o piosenkach. Przy podsumowaniach z wyników z box-office trafiłam na przyrównanie tego filmu z Tanu Weds Manu Returns. Jednym z atutów tego drugiego wg. autora artykułu miały być lepsze piosenki. W Piku może utwory są mniej skoczne i nie wyróżniają się zbytnio na tle innych (może tylko tym, że nie zawierają bezsensownego elektronicznego łubudubu).. Te z Tanu… może i szybciej zaczniecie nucić pod nosem, ale to przecież nie świadczy od razu o tym, że dany utwór jest lepszy. Rozumiem dlaczego mogą się one bardziej podobać i przyciągnąć większą widownię, ale zdecydowanie po przesłuchaniu obu albumów pod rząd stwierdzam, że te z Piku gorsze nie są. Melodyczne i przyjemne dla ucha.

Koniec końców ocena zdecydowanie pozytywna. Film niezbyt śpieszny, ale ciekawy. W wielu wypadkach zaskakujący. Jeśli macie ochotę na coś nie zbyt typowego dla indyjskiej kinematografii w gwiazdorskiej obsadzie to zdecydowanie pochylcie się nad tym tytułem.

Reklamy

2 thoughts on “Piku (2015)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s