La vanité (2015)

Pycha to nie jest film nakierowany na sukces kasowy. Swoją premierę u nas miał rok po debiucie za granicą (18/05/2015 vs. 06/05/2016). Zobaczyć go można było w tylko w kinach studyjnych. Na dodatek oprócz jednej hiszpańskiej aktorki, reszta nazwisk obsady chyba niewiele mówi widzom z nad Wisły. Jak trafiliśmy na ten film? Obydwoje mamy lekkiego fioła na punkcie Carmen Maury od kiedy obejrzeliśmy La Comunidad (Wspólnota), dlatego też zwracamy uwagę na wszystko co pojawia się z jej nazwiskiem w obsadzie (ostatni film z nią o którym pisałam to średnio udana komedia hiszpańska Que parezca un accidente).

VAN_still7-300dpi_.jpg

Lionel Baier to młody szwajcarski (w połowie polski) reżyser, który nie jest jeszcze dobrze znany szerszej publiczności, choć jako jeden z nielicznych młodych reżyserów szwajcarskich zdobył już rozgłos po za swoim krajem dzięki swoim wcześniejszym produkcjom. Sam jest też producentem wielu filmów. Pychę sfinansował częściowo ze środków francuskich przy współpracy z tamtejszymi dystrybutorami. Chcąc przyciągnąć publiczność hiszpańskojęzyczną zaangażował jedną z najbardziej uznanych aktorek hiszpańskich: Carmen Maura.

Jeśli miałabym komuś streścić film w dwóch słowach, powiedziałabym: komedia o eutanazji. Nie jest łatwo poruszyć taki temat, a jeszcze na dodatek zrobić z tego komedię. Baier podchodzi do tematu z bardzo wyważonym poczuciem czarnego humoru.

David Miller (Patrick Lapp) ma raka, szanse na wyleczenie ma niewielkie. Z tego powodu zwraca się do towarzystwa, które asystuje przy eutanazji pacjenta. Tak więc przyjeżdża do motelu w stylu amerykańskim, który kiedyś zaprojektował z żoną, a który ma zostać wkrótce zamknięty, i wynajmuje tam pokój. Wkrótce przyjeżdża do niego Esperanza (Carmen Maura), hiszpańska imigrantka, która pracuje dla towarzystwa odkąd odeszła na emeryturę. Tłumaczy, że pani z którą wszystko załatwiał i omawiał nie mogła przyjechać z powodu wypadku. I od tego momentu wiadomo, że nie wszystko pójdzie tak jak to sobie zaplanował David. Bo nawet jego własny syn, z którym nie miał kontaktu od wielu lat nie zgodzi się na bycie świadkiem zabiegu, a bez świadka nie można. Niespodziewanie, z pomocą przyjdzie chłopak, który sprzedaje usługi seksualne innym mężczyznom, Treplev pochodzący z bałkanów (Ivan Georgiev). A wszystko to pod reprodukcją Ambasadorów Holbeina.

W filmie bardzo ważna jest dla bohaterów możliwość wyboru. David nie chce czekać w szpitalu aż przyjdzie jego pora, to on zdecyduje kiedy odejdzie. Z drugiej strony porusza się kwestię rodziny: tej genetycznej, z którą nie zawsze mamy dobry kontakt, i tej przyszywanej, tutaj złożonej z trójki początkowo obcych sobie ludzi.

Nie znam innych filmów tego reżysera, ale chętnie coś jeszcze zobaczę. Carmen Maura była cudowna, jak zwykle zresztą. Odkryciem jest Patrick Lapp, aktor który na przestrzeni lat zagrał tylko w paru filmach, swoją rolę człowieka leciwego i ciężko chorego, który chce mieć wybór nawet w kwestii własnej śmierci odegrał z niezwykłym wyczuciem. Miło się też patrzyło na Ivana Georgieva, dla którego to bardzo udany debiut na dużym ekranie.

La-Vanité-Poster-Fr

Ciekawe linki:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s