A Bigger Splash (2015)

A Bigger Splash to już drugi film włoskiego reżysera Luca Guadagnino, który chciałam obejrzeć (poprzedni, też z Tildą Swinton, nosi tytuł: Io sono l’amore, a po polsku: Jestem miłością) i pierwszy, który rzeczywiście obejrzałam. Akcja dzieje się na niedużej słonecznej wyspie Pantelleria (niedaleko Sycylii). Kino postanowiło chyba przybliżyć widzowi klimat filmu i na sali było niezwykle duszno i gorąco (jakaś nieduża klimatyzacja stała włączona gdzieś pod ekranem, ale nawet na tak niewielkie pomieszczenie było to rozwiązanie zdecydowanie nie wystarczające).

Explore_the_stunning_Italian_island_in_A_Bigger_Splash

A Bigger Splash (tytuł wzięty od obrazu Davida Hockney’a z 1967*, u nas przetłumaczony na Nienasyceni) fabułę zaczerpnął z francuskiego filmu z końca lat 60. La Piscine (reż.  Jacques Deray), gdzie sielankowe wakacje nad basenem w Saint-Tropez Jean-Paula i Marianny zostają przerwane przez pojawienie się dawnego kochanka Marianne. Jak już wspomniałam u Luca akcja dzieje się na włoskiej wyspie, niedaleko Sycylii. To co bardziej zainspirowało reżysera to wspomniany już obraz Hockney’a, propozycje samej Tildy co do bohaterki (np. to, że Marianne nie może mówić po operacji), muzyka i świat Rolling Stones, i dwa filmy: Podróż do Włoch i Stromboli (oba z Ingrid Bergman w roli głównej). W filmie można znaleźć o wiele więcej odwołań, tak literackich (bohaterki czytają The Skin Curzio Malapartego i A Death in the Family Jamesa Agee), muzycznych (choćby stylizacja sceniczna Marianny/Tildy a la Bowie), malarskich czy filmowych (ja niestety nie wyłapałam cytatu z Monty Pythona, ale każdy portal filmowy Wam o nim doniesie).

Marianne to gwiazda rocka. Powoli dochodzi do siebie, ale wciąż nie może jeszcze mówić po operacji. Czas spędza na czytaniu, pływaniu w basenie i taplaniu się w błocie ze swoim partnerem, twórcą filmowym, Paulem (Matthias Schoenaerts, jedna z niewielu ról gdzie belgijski aktor gra Belga). Tą sielankę przerywa przybycie rozgadanego i ogólnie denerwującego  byłego faceta Marianne, Harry’ego (Ralph Fiennes, tym razem z nosem), ze świeżo poznaną dwudziestodwuletnią córką Penelope (Dakota Johnson). Wydaje się, że to już koniec z lataniem nago po domu, ale Harry jest człowiekiem, który ma gdzieś konwenanse.

video-a-bigger-splash-quartet-uk-superJumbo

Zdania co do filmu są podzielone. Dla jednych to gniot nie warty uwagi, dla innych bez mała arcydzieło. Jest jeszcze grupa, która dość obojętnie podeszła do produkcji. Ja plasuję się pewnie gdzieś bliżej tej grupy wychwalającej. Podobają mi się te wszystkie odniesienia i nawiązania, nawet jeżeli nie wszystko zauważyłam czy wyłapałam. Widać, że każdy kadr jest przemyślany. Oprócz postaci Ralpha, która za dużo mówi, film nie należy do tych które muszą wszystko wytłumaczyć w dialogu, za to bardzo mocno opiera się na przekazie wizualnym. Warto przeczytać sobie np. trivię z IMDB, ponieważ część ważnych scen dla budowania postaci nie znalazła się w samym filmie. Choć zgadzam się, że film dłuższy nie powinien być i nie pozbyłabym się żadnej ze scen (w końcu o montażu nie mam zielonego pojęcia), to jednak pewne kwestie zostają nie wyjaśnione po seansie, jak np. odniesienia do matki Marianne.

Jak zwykle zwracałam uwagę na język, którym posługują się bohaterowie. Bariera językowa pozostała. Podobało mi się, że część z „przyjezdnych” posługuje się włoskim, a miejscowi albo mówią po angielsku z wyraźnym akcentem, albo po włosku z nielicznymi wtrąceniami angielskimi. Może to dlatego, że reżyserem był Włoch.

92b912f1-ee07-4a3a-8293-ec4aeff7e9ee-bestSizeAvailable.jpeg

Kolejny ciekawy zabieg to nie uciekanie od rzeczywistości. W fabule rzadko porusza się wprost problem przybywających imigrantów (a pamiętajmy, że kręcono go jeszcze przed największą falą imigracyjną), jednak są oni co chwila obecni na ekranie. Czy to podczas wycieczki pieszej, czy to w wiadomościach włoskich, czy to przy posterunku policji, grający w kosza i odgrodzeni siatką od reszty miasteczka.

Ostatnim już elementem, który mnie zachwycił były relacje między bohaterami i to w jaki sposób nawet przez strój były one podkreślane. O ich przeszłości dowiadujemy się niewiele, czasem z ich własnych zdawkowych wypowiedzi, a czasem z flashbacków. Historię związku Marianne i Harry’ego czy Marianne i Paula widz musi sobie sam uporządkować. Też dopiero po jakimś czasie pokazana jest historia znajomości Paula z Harrym. Tego co dzieje się między Paulem i Penelope widz może się tylko domyślać.

Przyznam się, że na film szłam z mieszanymi uczuciami, bo tuż przed własnym (krótkim ale jednak) urlopem nie byłam pewna czy chcę oglądać majętnych ludzi wylegujących się we Włoszech nad przydomowym basenem z dala od innych, ale warto było, bo prawie wszystkie role były świetnie zagrane (tylko Dakota jakoś tak nie za bardzo do mnie przemawiała, ale może taka rola). Już choćby tylko dla tańczącego Ralpha było warto, a tu jeszcze Tilda na ekranie i Matthias. Językowo jest prosto, zwłaszcza, że większość postaci mówi niewiele. Miłego oglądania~!

tumblr_o9f4lixUdp1qdypqro1_540.jpg

* Jeśli ktoś uczył się angielskiego (lub uczy) z English File Pre-Intermediate, to będzie kojarzyć co najmniej jeden obraz Hockney’a: Mr and Mrs Clark and Percy. W ogóle popatrzcie na jego obrazy bo są… ciekawe. Kolorowe, żywe i ładne.

Reklamy

One thought on “A Bigger Splash (2015)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s