El Clan (2015)

Jej, jej, jej. Kolejna produkcja argentyńska, która podbija kina, świat i widzów. W zeszłym roku oglądaliśmy Dzikie historie (Historias Salvajes), a w tym roku thriller kryminalny, oparty na faktach i z przemianami ustrojowymi w tle: El Clan. Gdyby nie to, że wydarzyło się to naprawę, to pewnie nikt by nie chciał uwierzyć w taką fabułę. Jednak film nie tylko zwraca uwagę opowiadaną historią, ale przede wszystkim montażem i doborem ścieżki dźwiękowej do każdej sceny (z bardzo chwytliwymi piosenkami popularnymi w latach 80.)

El-clan-poster

Rok 1983 (zaraz po wojnie o Falklandy/Malwiny). Przeciętna rodzina, z domem i sklepem na parterze. Nazywają się Puccio. Najstarszy syn, Alejandro (Peter Lanzani) to utalentowany i wzięty zawodnik rugby, którego bardzo ceni trener i inni członkowie drużyny. Kiedy wraca do domu po meczu wydawałoby się, że wszystko jest tak jak powinno. Matka – nauczycielka, brat – też trenuje jakiś sport i gra w drużynie, dwie siostry, z czego młodsza wciąż uczy się w szkole. I ojciec, Arquímedes (znany raczej z komediowych roli Guillermo Francella) patriarcha rodziny, pomagający córce wieczorem z matematyką i który z goryczą wspomina, że najstarszy syn wyjechał do Nowej Zelandii i od tej pory nie daje znaku życia, a przecież rodzina powinna przede wszystkim trzymać się razem. Szkopuł w tym, że czasy się zmieniają i traci swoją (zapewne intratną) pracę w służbach wywiadowczych (zajmujących się do tamtej pory porwaniami i zniknięciami obywatelami). To popycha go do rozkręcenia własnego biznesu, gdzie wraz ze wspólnikami będzie porywał członków rodziny wpływowych ludzi i przetrzymywał w swoim domu do czasu kiedy zostanie wpłacony okup. Tak dokonają 4 zamachów.

W Polsce film zdobył już wielu widzów, ale w rodzimej Argentynie okazał się hitem kasowym, który pobił wcześniejszy rekord ustanowiony przez Historias Salvajes (także wyprodukowany m.in. przez El Deseo czy Kramer&Sigman Films). Na dodatek został zgłoszony jako kandydatura Argentyny do nominacji oskarowych (do których się akurat nie dostał). Częściowo za sukces odpowiada gwiazda Guillermo Francella i jego nietypowa charakteryzacja, a po części i sama historia, która dotyka wielu niezabliźnionych ran w swojej ojczyźnie. Sam początek filmu może się początkowo wydawać niezrozumiały widzom spoza kraju, jednak wraz z rozwojem fabuły luki w wiedzy historycznej zostają wypełnione.

venice-theclan-movie

To co najbardziej porusza i co jest najbardziej przerażające w filmie, to montaż, który pokazuje jak bardzo nowy biznes rodzinny zlał się z codziennym życiem. Najdobitniej pokazuje to scena, gdzie odgłosy krzyczącej w uniesieniu seksualnym Moniki  (narzeczonej Alejandro) mieszają się z krzykami o pomoc kolejnej ofiary. Także dobór popularnych i żywych piosenek do ścieżki dźwiękowej i momenty w których towarzyszą bohaterom wzmacniają efekt normalności czy codzienności tego co się dzieje.

Z jednej strony mamy przerażającą historię prawdziwą, z drugiej thriller polityczno-kryminalny (Arquímedes  czuje się bezpieczny, mając protekcję swoich dawnych przełożonych), a z trzeciej konflikt między ojcem a synem, gdzie syn nie jest w stanie zaakceptować sytuacji i który choć początkowo bierze udział w akcjach i korzysta z pieniędzy jakich przyniosły, po jakimś czasie najchętniej odciąłby się od tego.

el-clan-trailer-1050x563.jpg

Nie da się opisać wszystkich mocnych punktów tego filmu, trzeba go po prostu obejrzeć. Może jeszcze na koniec słowo o reżyserze: Pablo Trapero. U nas mało znany, ale ma już na swoim koncie parę ciekawych filmów, z których najbardziej znane są Carancho i Elefante Blanco (oba z Ricardo Darínem w roli głównej) i wcześniejsza Leonera, opowieść o matce, która próbuje wychować swoje dziecko przebywając w więzieniu.

A, i powstał już serial telewizyjny, Historia de un Clan, opowiadający historię rodziny Puccio, który jest jednak tylko inspirado libremente na prawdziwej historii, z wieloma imionami i sytuacjami zmienionymi na potrzeby wizji artystycznej reżysera i producentów (pierwsze pare minut pierwszego odcinka powiedzą Wam czy chcecie to oglądać czy nie).

Dodatkowa lektura:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s