図書館戦争 (Library Wars, 2013)

W 1953 roku Ray Bradbury opublikował swoją powieść Fahrenheit 451, w której książki są zakazane, a oddziały strażaków mają za zadanie spalić wszystkie znalezione egzemplarze. Już w dwudziestym pierwszym wieku Hiro Arikawa zainspirowany tą pozycją i oficjalnym oświadczeniem o intelektualnej wolności w bibliotekach stworzył czterotomową serię light novels z ilustracjami Sukumo Adabana pod tytułem Toshokan Sensou, czyli Library Wars. Wkrótce historia Hiro Arikawy została przeniesiona na mangę i anime, które doczekały się stabilnego zaplecza fanowskiego. W 2013 wyemitowano pierwszy z 3 zaplanowanych filmów life action. W główne role wcielili się  Nana Eikura (Mei z młodzieżowej dramy Mei chan no shitsuji, Mei’s Butler) i Junichi Okada (który m.in zagrał z Haruma Miurą w Einen no Zero, The Eternal Zero, gdzie wciela się w postać japońskiego pilota kamikaze z czasów drugiej wojny światowej). Reżyserem został Shinsuke Sato, który specjalizuje się w przenoszeniu historii sf z mangi/anime na ekrany z żywymi aktorami (reżyserował m.in. dwie części Gantz).

library-war-film-poster

Japoński rząd uchwala rozporządzenie o poprawie mediów (Media Betterment Act, MBA) czyli innymi słowy wprowadza cenzurę. Powołane zostają oddziały Komitetu Poprawy Mediów (Media Betterment Committee, MBC), których zadaniem jest zniszczenie wszelkich egzemplarzy ocenzurowanych książek. Nie wszyscy jednak zgadzają się z nowym rozporządzeniem, i tak  biblioteki dostają swoje własne oddziały żeby móc bronić swoje zbiory (The Library Team Defense ForceToshotai Bōeibu). Długo nie trzeba czekać żeby doszło do pierwszego tragicznego wypadku z ofiarami śmiertelnymi. W związku z tym oddziały biblioteczne zostają uzbrojone, wyszkolone na sposób wojskowy i dostają prawo do użycia broni na terenie bibliotek w celu obronnym. Wszelkie próby przejęcia zbiorów książek kończą się od teraz parogodzinnymi potyczkami, z użyciem karabinów.

Główna bohaterka to trochę naiwna i nierozgarnięta (a jakże), ale bardzo zdeterminowana Iku Kasahara (Nana Eikura), która powoli kończy swój trening aby dołączyć do oddziałów specjalnych. Jej przełożonym jest niższy od niej Atsushi Dojo (Junichi Okada), który wyraźnie próbuje zrobić co się da, żeby ją zniechęcić do dalszej kariery w oddziałach zbrojnych (w anime to głównie ich utarczki mają za zadanie nadać produkcji lekki i komediowy charakter, są też zazwyczaj rysowane bardziej schematyczną kreską). Oprócz tego mamy przystojnego przyjaciela Dojo, Komaki (Kei Tanaka), który wiecznie nie może powstrzymać śmiechu, widząc jak tych dwoje działa sobie na nerwy. Później jest jeszcze człowiek bez skazy w wyglądzie, z najlepszymi wynikami z całej grupy kursantów, Tezuka (Souta Fukushi). Nie można zapomnieć o pięknej współlokatorce Kasahara, Shibasaki (Chiaki Kuriyama), która zawsze jest znacznie lepiej poinformowana niż jej ranga by na to pozwalała.

library-wars-2013-dojo-and-kasahara.jpg
Nie można nie docenić doboru aktorów, nawet wiecznie podkreślana różnica we wzroście została zachowana

Wszyscy oni pomagają w bibliotece, walczą z MBC i sprzeciwiają się cenzurze. Tak jak w anime wszelkie poważne, przykre czy bolesne sceny zaraz są poprzeplatane śmiesznymi gagami, tak film poszedł w trochę bardziej poważny ton momentami. To nadal jest komedia, jednak jej ton jest znacznie bardziej podniosły, co w pewnych momentach mnie drażniło, ale to pewnie wpływ wspomnianego już wcześniej anime. Arcydzieło kina japońskiego to nie jest, ale wciąga, przyjemnie się ogląda i chętnie dorwę się do pozostałych dwóch filmów. Dobrze jest zobaczyć Eikurę nie w roli nastolatki ale już jako młodą kobietę.

library wars.jpg

Z mojej perspektywy jedyne dwa słabe punkty filmu to podniosła muzyka, której nie mogę odebrać inaczej jak próba nawiązania do i pośmiania się z generycznych filmów, ale która jednak momentami denerwowała i gra  Juna Hashimoto, jako Genda (oficer wysokiej rangi). Jego postać jako jedyna wydawała się mocno przerysowana i dla tego też odstawała od reszty aktorów, którzy starali się jednak przedstawić swoich bohaterów w bardziej przyziemny/ludzki sposób. Realizmu w tym filmie się nie znajdzie, jest to raczej fantastyczna wizja domniemanej przyszłości, która jest po pierwsze zabawna, a po drugie pełna akcji (rodzaj przypisywany filmowi to oczywiście dramat/thriller). Film można też traktować jako martial arts. W końcu Junichi Okada to mistrz sztuk walki wręcz i na ekranie pokazuje co potrafi. 

Można było ten film zrobić lepiej. Japończycy potrafią opowiadać historie o dystopiach. Tutaj jednak czegoś zabrakło i wyszedł przez to melodramat w wojennej scenerii z wątkami komediowymi. Mimo to film został sprawnie zrealizowany, i na pewno sięgnę po kolejną część, która zresztą poradziła sobie bardzo dobrze w lokalnym box office.

Library_Wars.jpg
Ok, to nie z tego filmu ale przynajmniej są prawie wszyscy i nie pokryci grubą warstwą brudu
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s