N.P., Banana Yoshimoto

Banana_yoshimoto_npusa1.jpg

Książki Banana Yoshimoto mają w sobie tą dziwną właściwość, że po ich skończeniu mam wrażenie jakby rzeczywistość napierała na mnie ze dwoją siłą. To ten moment kiedy słyszy się ciszę. N.P. czytałam z zapartym tchem, choć nie mogłam pozbyć się uczucia, że w tych krótkich zdaniach angielskiego przekładu gdzieś zgubiły się japońskie niedopowiedzenia, zrozumiałe dla czytelnika oryginału ale nie dla nas. W wielu miejscach miałam wrażenie, że czegoś zabrakło w narracji.

 Narratorem opowieści jest młoda japonka Kazumi, pracująca jako pomocnik naukowy na wydziale Anglistyki na jednym z japońskich uniwersytetów. Z jednej strony mamy jej historię rodzinną: ojciec zostawił jej mamę dla innej kobiety, gdy ona i jej siostry były jeszcze dziećmi (9 i 11 lat). Ich matka jest tłumaczem angielsko-japońskim, ale ze względu na dzieci ograniczyła się tylko do tłumaczeń pisemnych. Żeby spędzać więcej czasu z córkami zaczęła im dawać codzienne godzinne lekcje angielskiego. Teraz starsza siostra mieszka za granicą z Anglikiem, a młodsza (Kazumi) dorabia tłumaczeniami. Oprócz tego dowiadujemy się o jej związku z czasów licealnych, kiedy to chodziła z dużo starszym od siebie tłumaczem i wydawcą Shoji. Związek zakończył się wraz z samobójczą śmiercią ukochanego. Dlaczego targnął się na swoje życie? Wiadomo tylko, że pracował nad tłumaczeniem na japoński zbioru opowiadań japońskiego ekspatrianty, zamieszkałego w Stanach i piszącego po angielsku Sarao Takase, który wkrótce po wydaniu swojej książki też targnął się na swoje życie. Głównym wątkiem są jednak jego dzieci, Otohiko i Saki, a w szczególności ich przyrodnia siostra Sui, postać niejednoznaczna.  Jak sama autorka podkreśla w posłowiu: zależnie od percepcji czytelnika, może byś kobietą upadłą lub bodhisattwą, która odsuwa swój ratunek dla innych. Wszyscy wydają się żyć przeszłością, z jednej strony zranieni samobójstwem bliskiej osoby (Takase), a z drugiej zafascynowani tym co po nim zostało. Zachowują się jak zamknięci w pułapce, z której nie potrafią sami wyjść. Klucza do szczęścia szukają u Kazumi.

Autorka porusza bardzo kontrowersyjne tematy na samym początku lat 90., traktując je jak coś co po prostu się zdarza. Mówi o miłości w wielu jej formach i odcieniach, w tym o miłości (fizycznej) między członkami rodziny czy o miłości między dwoma kobietami, czy też o tym jak miłość znika ze związku i o rozpadzie rodziny. Porusza też kwestie empatii i telepatii nie próbując ich wyjaśniać, tylko traktując je jak wszystko inne: coś co jest, zdarza się i już. Wszystkie trzy książki Yoshimoto, które miałam okazję przeczytać w jakiś sposób odnosiły się do śmierci i samotności bohaterów. Kuchnia (międzynarodowy bestseller) zaczyna się od śmierci babci głównej bohaterki, Tsugumi to historia słabej zdrowotnie (ale nie charakterem) niepełnosprawnej dziewczyny. We wszystkich tych książkach ważną częścią narracji jest jedzenie (i picie) oraz sny. Pójść coś zjeść czy napić się stanowi ważny punkt życia społecznego bohaterów, sny mogą być częścią opowiadanej historii, zamącić w głowie bohaterów, lub odzwierciedlić ich ukryte pragnienia. Ważnym motywem jest też przemijanie, tak ludzi jak i rzeczy. Narratorka przyznaje się, że na co dzień żyje jakby czas stał w miejscu, i tylko kiedy spotyka się ze swoją mamą odczuwa jego upływ.

O samej autorce niewiele wiadomo. Naprawdę nazywa się Mahoko Yoshimoto. Jej tatą jest znany w Japonii poeta i krytyk Ryumei. Studiowała i ukończyła literaturę. Wśród pisarzy, którzy ją inspirują wymienia Stephena Kinga, Trumana Capote’a i Isaaca Bashevis Singera. Jak na dość konserwatywną rzeczywistość japońską, mam wrażenie, że jej książki są niezwykle odważne, a historie miłosne mało konwencjonalne. Trochę więcej można przeczytać w notce biograficznej na Metropolis, choć autorce mimo ogromnej popularności udało się utrzymać swoje życie prywatne z dala od prasy i wścibskich dziennikarzy.

Nie załączam okładki wydania angielskiego które mam w domu bo wyjątkowo mi się nie podoba. Okładka na górze wpisu pochodzi z japońskiego wydania (najciekawsza ze wszystkich), a ta która jest na głównej stronie przy poście pochodzi z wydania hiszpańskiego Tusquets.

Reklamy

One thought on “N.P., Banana Yoshimoto

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s