Hamlet (1996)

Tak, to kolejny post z cyklu o Szekspirze i kolejna wizja Kennetha Branagha. Poprzednia o której pisałam to lekka komedia Much Ado About Nothing (czyli wiele hałasu o nic). Teraz dużo cięższa pozycja choć zrealizowana z podobną dynamiką i lekkością. Jak na razie po adaptacjach Branagha widać jego pasję szekspirowską. Tym razem przez bite cztery godziny. Co mnie wzięło na Szekspira? Wciąż nie wiem, ale coraz bardziej mi się to podoba. Historii przytaczać nie będę, jak ktoś akurat przespał te zajęcia z literatury to w internecie roi się od profesjonalnych streszczeń. Jako ćwiczenie z angielskiego proponuję animowaną wersję przygotowaną przez British Council dla dzieci.

Photo_Branagh_Winslet_2.167220804_large.jpg
Kate Winslet była wprost niesamowita jako Ofelia i jak dla mnie „skradła” Branaghowi film.

Zacznijmy od tego,  że oglądając film miałam cały czas wrażenie jakbym była w teatrze. Choć zdarzają się zdjęcia plenerowe a bohaterowie przechodzą z pomieszczenia do pomieszczenia, jednak maniera mówienia czy poruszania się była bardzo teatralna. Początkowo myślałam,  że będzie to męczyć, ale świetnie się komponowało z obraną wizją artystyczną. Po za tym tempo, pomimo, że sztuka zdecydowanie przegadana, wartkie i dynamiczne. Może przez długość, może przez Intermission w środku, a może przez pewną lekkość całości choć historia ciężka, ale od czasu łapałam się na tym, że czekałam aby zaraz wszyscy zaczęli tańczyć i śpiewać z playbacku (jak ten bollywood zmienia podejście do kina).

Drugą obawą był język. Szekspirowskie zwroty, choć wiele pozostało w użyciu po dziś dzień, są w dużej mierze przestarzałe i może chwilę zająć przestawić się na na te wszystkie hath i thee. Zwłaszcza, że język, którym posługują się bohaterowie jest mocno kwiecisty. Było jednak dużo lepiej niż się spodziewałam. Nie będę udawać, że z równą łatwością przeczytałabym całą sztukę w oryginale ale film dzięki swej wizualności i pokazywaniu wszystkiego o czym się mówi nie sprawiał większych trudności. Czasem tylko chciałam krzyczeć na kolejne postacie, że skoro nie mają dużo czasu to niech wreszcie przestaną owijać w bawełnę i powiedzą krótko i zwięźle w czym rzecz… ale to nie u tego dramaturga.

hamlet

Ostatnie uwagi będą dotyczyć aktorów, bo jak zwykle cała plejada gwiazd się przewija. W roli głównej oczywiście Branagh, który dla mnie jest fenomenem. Ani nie wygląda jakoś szczególnie pociągająco, ani nie ma tego magicznego głosu, którym są obdarzeni niektórzy brytyjscy aktorzy, a jednak można obejrzeć czterogodzinną produkcję z nim i nie mieć go dość. Ba, obejrzeć kolejny film z nim i chcieć więcej (a więcej zdarzy się już pod koniec lutego na Winter Tale). Obok niego jako nieszczęsna Ofelia Kate Winslet, która jest wprost świetna. Oprócz tego przewijają się tam m.in Robin Williams, Gérard Depardieu, Judi Dench, Jack Lemmon, Billy Crystal, Richard Attenborough i wielu innych. Jeśli ktoś nie jest przekonany, bo Szekspir, bo Hamlet, bo lekcje języka polskiego to tym bardziej powinien to obejrzeć. Bo nie taki Hamlet nudny jak go maluje pamięć.

hamletbanner.jpg

Na koniec grafika, którą znalazłam na tumblirze, z różnymi aktorami, którzy wcielili się w postać głównego bohatera. Brakuje m.in. Alana Rickmana i paru innych, ale i tak jest ich sporo.

I link do zwiastuna nowej produkcji brytyjskiej, a jakże Hamleta teatralnego z Maxine Peake w roli głównej.

Ok, to już ostatni dodatek, soliloquio Hamleta w wykonaniu Adriana Lestera.

Reklamy

2 thoughts on “Hamlet (1996)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s