And Then There Were None (2015)

Ladies and gentlemen, silence please!

10 obcych sobie ludzi przybywa na wyspę na zaproszenie państwa U.N Owen. Odcięci od świata, każdy z mrocznym sekretem, czekają na gospodarzy, bez telefonu czy drogi powrotnej na stary ląd. BBC postanowiło sprezentować na święta nową wersję And Then There Were None. Przez trzy dni od Boxing Day (26 grudnia), emitowali o 9 wieczorem kolejne odcinki najlepszego thrillera królowej kryminału, Agathy Christie.

Jak przedstawić historię, którą większość widowni zna z książki (w końcu najpopularniejsza powieść autorki), z filmu z 1945 roku, ze wspaniałej adaptacji radiowej z 2010 czy z licznych spektakli teatralnych? Część nie będzie pamiętać już zakończenia, jednak spora część doskonale wie jak to się skończy.

BBC postawiło na mocną obsadę aktorską (Aidan Turner jako Philip Lombard, Charles Dance jako sędzia Wargrave, Sam Neill jako generał MacArthur, Toby Stephens jako nerwowy chirurg Edward Armstrong czy Burn Gorman jako detektyw Blore i Douglas Booth w roli młodego hulaki Marstona) oraz scenarzystkę, Sarah Phelps, pracującą przy wiecznie żywym EastEnders czy dickensowych adaptacjach: Oliver Twist i Great Expectations. Czy (momentami) makabryczy eksperyment się udał? Patrząc na wyniki oglądalności można powiedzieć, że zdecydowanie tak. Choć stracili część widzów z odcinka na odcinek, to jednak przegrali tylko w Boxing Day z finałem popularnego Downton Abbey. Również krytycy, pomimo początkowej niechęci, szczególnie co do scen Aidana bez koszuli, które nazwali seksualizacją Christie, po premierze generalnie chwalą jak tylko mogą cały serial (śmiejąc się, że uboga garderoba została wpisana na stałe w kontrakt Aidana wraz z rolą w Poldark).

and then there were none1.jpg

A w sumie było czego się obawiać: mocny język, agresywne zachowania, sceny miłosne, narkotyki i martwe ciała pokazane dość dosłownie. A jednak wszystko ze sobą współgra, a Sarah Phelps broni, że wszystko to było w książce. Może nie opisane, ale wszystko co zostało pokazane na ekranie jest logicznie możliwe jeśli się zastanowić nad opisami, które dała Christie. Po za tym nie zapominajmy, że jest to adaptacja książki a nie jej wierne odtworzenie.

Co mi się podobało? Zdjęcia. Wszystko jest mroczne, groźne i wizualne. Phelps jest jedną z niewielu twórców, którzy zdecydowali się na tą bardziej ponurą, oryginalną wersję książki. Nawet sama Christie złagodziła w teatrze wymowę sztuki w pewnym momencie. A tu nie. Nikt nie jest do polubienia, przynajmniej nie na długo. No chyba, że ktoś ma słabość do zabójczo-przystojnych aktorów z niedoborem garderoby bądź w garniturach z epoki.

W każdej scenie widać jak twórcy przyłożyli się do scenografii. Warto jeszcze rzucić okiem na krótki program promocyjny gdzie set designer, Sophie Becher oprowadza po kolejnych pomieszczeniach i opowiada o inspiracjach i pomysłach dla każdego z nich.

Oprócz tego podział materiału na trzy odcinki był świetnie trafiony. Choć po kolei obsada się wykrusza to jednak każdy otrzymuje wystarczająco czasu ekranowego, aby pokazać swoją postać i wyróżnić ją na tle innych. Mam wrażenie, że każdy aktor dobrze przygotował się do roli i razem zagrali świetnie.

Mówi się, że dla Turnera rola zimnego Lombarda to jak casting do Bonda. I jak się dłużej nad tym zastanowić to coś w tym jest. Tak po prawdzie to nie jestem fanką Agenta 007, ale może gdyby rolę dostał Turner albo Idris Elba to może zmieniłabym zdanie. Kto wie.

Reklamy

One thought on “And Then There Were None (2015)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s