Aisha (2010)

Współczesne wersje klasycznych powieści mogą być świetne i wnieść życie w dobrze znaną historię (ostatni przykład The Wiz Live wypuszczony przez NBC czy indyjsko-brytyjsko-amerykański Bride and Prejudice). Może też być pozbawionym głębi rom-com’em, który obejrzymy i do którego nie będziemy chcieli już wracać (żeby wymienić tylko amerykańską Dumę i Uprzedzenie z Kam Heskin). Niestety Aisha zalicza się raczej do tej drugiej kategorii.

Bogata, rozpieszczona dziewczyna (tytułowa Aisha  grana przez Sonam Kapoor) zaczyna bawić się w swatkę, grając swoimi znajomymi wedle własnych upodobań, a wszyscy ją tylko upewniają w tym, że ma rację. Czas spędza głównie piekąc, uprawiając ogródek, kupując markowe ciuchy za pieniądze ojca i angażując się w coraz to nowe projekty na rzecz biednych czy  zwierzaków. Jednym z takich projektów jest Shefali, uboższa od niej kuzynka, która przyjechała do Delhi znaleźć męża.

Tak jak książkowa Emma, czy ta grana przez Gwyneth Paltrow czy przez Romolę Garai, mimo swoich licznych wad wzbudzały w widzu sympatię i można było zrozumieć dlaczego wszyscy naokoło tak je lubią, tak tutaj ciężko przekonać się do głównej bohaterki. Dlaczego tak wszyscy do niej lgną? Chyba tylko ze względu na jej figu… jej pozycję społeczną.

To co trzyma historie Austen to język i pewna przekora czy ironia, której tu znów zabrakło. W końcu Emma to satyra ówczesnego społeczeństwa. Zabrakło hipochondrii ojca, przynudzania Miss Bates, sekretu między Frankiem Churchillem i Jane Fairfax… Można by wiele wymieniać, ale to w końcu adaptacja i najważniejsze  żeby została esencja. Sam pomysł był całkiem dobry. Tylko zabrakło głębi i powabu.

Na plus działa sceneria i żywa muzyka. Jest wiele niewykorzystanego potencjału. Może to kwestia niedoświadczonej reżyser, Rajshree Ojha? W wywiadzie stwierdziła ona, że to nie jej film. Wg. jej słów nie ona była odpowiedzialna za ostateczny wygląd filmu. Sama stwierdziła: „[…] even Jane Austen wouldn’t recognise my Aisha to be her Emma” (cytat stąd). Wspomina też o wielu warstwach w postaci, które w ostatecznej wersji gdzieś zniknęły. Kto zatem był odpowiedzialny za końcowy efekt filmu? Ojciec aktorki grającej główną rolę, a zarazem producent filmu, Anil Kapoor? Tego już Ojha nie mówi wprost. Za to nazywa film commercial rom-com. Po przeczytaniu wywiadów z nią mam nadzieję obejrzeć jej drugą produkcję: Chaurahen – Crossroads, gdzie reżyser miała już znacznie więcej do powiedzenia i nie szła na kompromisy.

Czy po tym wszystkim co napisałam warto obejrzeć film? Pomimo licznych zastrzeżeń świetnie się bawiłam porównując w głowie postaci i rozwój wydarzeń i z ciekawością czekałam jak twórcy postanowią przedstawić, przy przyjętej konwencji, wszystkie kryzysy i ich rozwiązania. Bo, że ten z tamtą, a tamta z tamtym to przecież wie każdy kto już się z Emmą spotkał.

Edit: Emma z akcentem indyjskim może być ciekawa, co udowodniło BBC Radio 4, produkując słuchowisko Memsahib Emma.

Edit2: Kolejny wpis z serii to Clueless, kultowa amerykańska adaptacja Emmy z lat 90.

Reklamy

3 thoughts on “Aisha (2010)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s