Emma (25/12/1815) (BBC, 2009)

Jane Austen odkrywa się najpierw przez Dumę i Uprzedzenie. Później przychodzi Rozważna i Romantyczna (hm, w moim przypadku było odwrotnie). W końcu (choć to nie koniec) człowiek bierze się za Emmę. Wiele z nas najpierw widziało filmy zanim wzięliśmy się za książki. Jest z czego wybierać. Najbardziej znana adaptacja to ta z Gwyneth Paltrow z 1996 roku (czy naprawdę tylko ja uwielbiałam ten film jako nastolatka?), ale istnieje (wg. filmwebu) jeszcze wersja z roku 1948. Później mamy jeszcze trzy produkcje BBC, z 1972, 1996 (z Seleną z Underworld, tj. Kate Beckinsale w roli Emmy) i jeszcze najnowszy miniserial z 2009 (Emmę gra tam Romola Garai, którą można kojarzyć np. z Atonement). Jeśli jednak brytyjskie wersje komuś się znudzą, na ratunek jak zwykle przychodzą Indie i produkcja Aisha z 2010. Za mało? Amerykanie przyszli z odsieczą. W 2013 roku pojawił się webserial Emma Approved na yt, gdzie klasyka została przeniesiona w naszą rzeczywistość. Ah, zapomniałabym, jest jeszcze musical. I przebój lat 90. Clueless. Za dużo? I tak nie jest to na pewno wszystko.

Zawsze kiedy patrzę na ilość adaptacji najbardziej znanych książek Jane Austen, zastanawiam się po co tego tyle? Szczególnie BBC przoduje w kolejnych, podobnych do siebie ekranizacjach. Niedawno doszłam do wniosku, że to trochę jak z teatrem. W końcu niektóre sztuki od stuleci nie schodzą z afiszy.

Z okazji tak okrągłej rocznicy wydania, i ponieważ spóźniłam się dwa lata na rocznicę Pride and Prejudice, a trzy dla Sense and Sensibility, postanowiłam coś sama napisać. Przez cały miesiąc można zobaczyć artykuły czy wpisy na ten temat all around the web. Nie zdobyłam się na ponowne przeczytanie książki głównie z powodu braku czasu, ale też czytałam ją rok temu, więc jeszcze co nieco pamiętam.

W zamian za to postanowiłam dać szansę miniserialowi BBC, gdzie już w zwiastunie urzekła mnie odtwórczyni głównej bohaterki i wersji bolly, jako że mam słabość do ich adaptacji angielskiej prozy.

emma01

Emma (2009, BBC)

Zacznijmy więc od serialu, który okazał się świetną czterogodzinną rozrywką. Mam wrażenie, że jest to najlepsza adaptacja tej książki. Mocną stroną jest przedstawienie postaci, dowcip i lekkość z jaką zrealizowano ten czteroodcinkowy miniserial. Podobało mi się szczególnie przedstawienie świata XIX-wiecznej Anglii, tak by ułatwić współczesnemu widzowi odbiór serialu (tak, patrzę na ciebie kolekcjo szarad). Dużo jest pokazane, a nie powiedziane, co pozytywnie wpływa na odbiór.

Sama historia jest wierna książce, z odstępstwami, które nie rażą, a nadają historii lepszy rytm. Jedyne czego mi zabrakło, czy co mi przeszkadzało to ucięta historia Harriet i Mr. Martina. Niby wszystko jest, ale brakuje scen, w których pokazane by było dlaczego skończyło się tak jak się skończyło. Scenariusz przygotowała Sandy Welch, która stała też za adaptacją serialową Jane Eyre z Ruth Wilson czy North&South z Richardem Armitage.

Pisałam już wcześniej, że ujęła mnie główna bohaterka, a raczej aktorka, która wcieliła się w jej postać. Romola Garai bawi widzów coraz to nowymi minami i grymasami. Wniosła dużo życia i energii w postać Emmy. Oddała ją taką jaką pamiętam z książki: pewną siebie, lekko rozpuszczoną, z daleką drogą przed sobą do dojrzałości.

Świetnie zagrany jest też ojciec, Mr. Woodhouse (w tej roli Michael Gambon – drugi Albus Dumbledore). Przewrażliwiony na punkcie zdrowia, szczególnie swoich córek, który uważa, że nie ma lepszego miejsca niż Hartfield i współczuje wszystkim, którzy muszą je opuścić.

Jeszcze dodam, że Jonny Lee Miller spisał się dość nieźle jako Mr. Knightly, może tylko zbyt ciepły i uwodzicielski na początku serii. Grał też w Mansfield Park Edmunda. Dziwne uczucie widzieć tego samego aktora w roli amantów z powieści Jane Austen.

Opisywać każdego z reszty aktorów chyba nie ma dużego sensu, każdy świetnie się spisał, choć może momentami byli zbyt przejrzyści? Czy też oczywiści? Na ten temat musiałby się wypowiedzieć ktoś kto nie zna jeszcze historii, lub nie zna jej zbyt dobrze. Może tylko Miss Bates (w tej roli Tamsin Greig) nie była aż tak denerwująca, jak ta z książki, ale z drugiej strony świetnie zagrana. Nie tylko irytująca, ale też wzbudzająca współczucie u widza. Więcej o poszczególnych interpretacjach przeczytacie na janeaustensworld silverpetticoatreview, miłej lektury.

Na koniec warto wspomnieć o kwestiach bardziej praktycznych i dlaczego możliwe jest, że w najbliższym czasie nie zobaczymy nowych adaptacji prozy JA. Tak jak wyliczałam na początku, jest tego tyle, że wiele osób poddaje w wątpliwość czy naprawdę potrzebne są kolejne. Recenzje tej ostatniej wersji były mieszane, a oglądalność znacznie mniejsza niż się spodziewano (i jeszcze spadła o milion z odcinka na odcinek).

Ja bawiłam się świetnie i mam nadzieję, że jednak za parę lat pojawi się nowa wersja, która wniesie nowe życie w postaci i historię opisane na początku XIX wieku. Emma może i nie jest najpopularniejszą bohaterką  ze świata Austen i wiele z jej przywar może drażnić podczas lektury jak i podczas oglądania, to jednak zawsze mnie fascynowała ta niezależna dziewczyna, która stwierdziła (w XIX wieku!), że może zajmować się domostwem sama i nigdy nie wyjdzie za mąż. Wiele z jej kąśliwych uwag na temat społeczeństwa byłoby aktualne i dziś.

Przyjemnie było się zanurzyć na parę godzin w świecie Austen, następnym przystankiem będzie indyjska Aisha.

Reklamy

4 thoughts on “Emma (25/12/1815) (BBC, 2009)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s