Loreak (2014)

Solo son flores. 

reż. Jon Garaño, José María Goenaga (odpowiedzialni za film 80 Días)

Jakiś czas temu wspominałam o filmach hiszpańskich, które miałyby ewentualnie walczyć o Oskara. Pisałam wtedy o Felices 140. Oprócz tego wspomniano Magical Girl, które można było w wakacje zobaczyć w kinie Muranów i Loreak, który obejrzałam dopiero teraz.

Koniec końców do Ameryki pojedzie Loreak: pierwszy film nakręcony w języku baskijskim nominowany do nagród Goya (najlepszy film i najlepsza muzyka). Oprócz tego brał udział w konkursie generalnym na festiwalu San Sebastian.

Podczas gdy największą furorę w kinach hiszpańskich robi komedia o różnicach kulturowych między południem i północą, i wyśmiewająca nacjonalizm baskijski (8 apellidos bascos) i jej sequel, który niedawno wszedł do kin, a który dodatkowo śmieje się z katalończyków i hipsterów (8 apellidos catalanes), Loreak, choć w całości po baskijsku jest daleki od poruszania tematów politycznych.

Film skupia się na bukietach kwiatów, które co tydzień dostaje jedna z trzech bohaterek, Ane. Nie wiadomo od kogo, ani dlaczego. Druga z bohaterek, Lourdes, traci w wypadku samochodowym męża. Załamana próbuje odciąć się jak najszybciej od tamtego okresu w życiu. Trzecia, Tere, to matka męża Lourdes. Uważa ona, że człowiek odchodzi wraz z zapomnieniem przez najbliższych. Stara się robić wszystko aby nie zapomniano o jej synu. Wraz z synową odkrywają, że w miejscu wypadku co tydzień pojawiają się świeże kwiaty, zostawiane tam przez nieznajomą osobę. Obie starają się skonfrontować z sytuacją i dociec o co chodzi. Trzy życia zmienione przez piękne bukiety kwiatów.

Krajobraz, muzyka, sposób narracji w filmie wywołują uczucie nostalgii. Loreak pokazuje różne postawy w obliczu śmierci bliskiej osoby i porusza temat przemijania. Życie żadnej z bohaterek nie jest takie jakby tego chciały. Historia skupia się właśnie na nich, mężczyźni są pokazani raczej jako tło.

Strasznie przygnębiający film. Bardzo dobrze zrealizowany, ze świetnie dobranymi aktorkami, ciekawą fabułą i przyjemną muzyką. Żałuję, że widziałam go z hiszpańskim dubbingiem, bo brzmiał dość sztucznie. Z drugiej strony słuchając baskijskiego nie byłam w stanie się połapać między napisami, które były lekko opóźnione i tym co mówią aktorzy. Ich wypowiedzi były zbitką nic mi nie mówiących dźwięków, o ile nie wpletli akurat jakiś hiszpańskich wyrażeń. Tylko niektóre miejskie napisy przypominały, że nadal jesteśmy w Hiszpanii. I kto spodziewa się zapierających dech w piersi widoków, ten  się zawiedzie. Nie trudno wyobrazić sobie, że dzieje się to w zupełnie innym mieście: codzienna szara rzeczywistość rozjaśniona pięknymi bukietami.

W związku z Oskarami zastanawiam się czy ten film naprawdę ma szansę na nagrodę. Sama obstawiałam, że to Magical Girl wygra wstępną selekcję. Na pewno zasługuje  na szerszy rozgłos. Jak na razie zbiera dobre recenzje ( i jeszcze ta), a w Kraju Basków jego sukces zapoczątkował wzrost zainteresowania filmami baskijskimi i prace nad poszerzeniem regionalnego przemysłu filmowego, np. przez nowe formy finansowania produkcji filmowych, kręconych w regionie. Można mieć tylko nadzieję, że trend ten się utrzyma i będzie więcej filmów, gdzie aktorzy będą mówić po baskijsku nie tylko dla kulturalnego tła, ale  będą go używać do codziennej komunikacji.

Reklamy

2 thoughts on “Loreak (2014)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s