Que parezca un accidente (2008)

Reż. Gerardo Herrero, Guillermo de la Guardia

Czy każdy film z Carmen Maura jest dziełem sztuki, bez obejrzenia którego nasze życie jest uboższe? Nie, ale i tak, jeśli w obsadzie filmu znajdzie się jej nazwisko to warto po to sięgnąć. Szczególnie jeśli występuje w towarzystwie Federico Luppi (taki przystojny, siwy pan z Argentyny). Na dodatek akcja rozgrywa się w ciepłym Las Palmas, na wyspach kanaryjskich i część obsady mówi z akcentem z tamtego regionu.

Pilar (Carmen Maura) to dobrze sytuowana wdowa, która nie przepada za swoim zięciem. Robiąc zakupy w Corte Ingles przypadkowo podgląda jak ten kupuje wyzywającą damską bieliznę. Dzień później odkrywa, że jej córka z okazji walentynek zamiast okropnego gorsetu dostała jasny sweterek. Przekonana o niewierności zięcia próbuje przekonać o tym córkę, przez co sama wystawia się na pośmiewisko, bo zięć udowadnia, że zakupy były przysługą dla szefa. Zdesperowana Pilar, za radą swojej przyjaciółki zgłasza się do płatnego mordercy Arturo (Federico Luppi) o pomoc w wyeliminowaniu niechcianego członka rodziny. Czarna komedia jak się patrzy, pełna zwrotów akcji, pomyłek, morderstw, pościgów i z niespodziewanym zakończeniem.

Co do samego filmu mam mieszane uczucia. Film ma potencjał, którego nie wykorzystuje, a ratują go tylko Maura i Luppi. Jak ktoś napisał na decine21.com Gerardo Gerrera jest świetnym producentem (Felices 140, o których już pisałam jakiś czas temu; Balada triste de trompeta, u nas jako Hiszpański Cyrk; El secreto de sus ojos; The Oxford Murders; El hijo de la novia; Sin noticias de Dios), ale bardzo konwencjonalnym reżyserem. Choć nie jest to jego pierwsze zmierzenie się z pracą reżysera, to jest to pierwsze podejście do komedii. I ma się wrażenie, że czuje się w tym jak ryba bez wody. Do scenariusza wynajął Fernando Castets, Argentyńczyka który napisał tekst El hijo de la novia i El mismo amor, la misma lluvia. Coś poszło nie tak. Z takim zapleczem jest się z czego pośmiać od czasu do czasu i przyjemnie się to ogląda i tego słucha, ale czegoś zabrakło, choć niejednokrotnie rozwój akcji zupełnie zaskoczy widza.

Warto obejrzeć dla argentyńskiego akcentu Luppi (Arturo, płatny morderca) i Adriana Navarro (gra syna Arturo), madryckiego Maura (Pilar, główna bohaterka), kanaryjskiego Yaizy Guimaré (gra córkę głównej bohaterki), i andaluzyjskiego José Luis García Pérez (zięć). Dobra propozycja na niedzielny wieczór, kiedy ma się ochotę na coś lekkiego i niewymagającego dużo myślenia.

Ach, skoro już piszę o Carmen Maura, to polecam krótki artykuł Elviry Lindo o dziewczynach od Almodóvara (Ser chica Almodóvar) i ich wpływie na sposób ubierania się, mówienia, fryzury i podejście do życia hiszpanek na przestrzeni lat.

Reklamy

2 thoughts on “Que parezca un accidente (2008)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s