Ain’t no Tomorrows & Kanako w krainie czarów, czyli Przedsmaki w Muranowie

Pierwszy w październiku piątkowy wieczór był pełen wrażeń, kinowych. Cztery godziny w kinie zmęczą niejednego, jednak było warto, bo niełatwo znaleźć kino niezależne w ogóle, także z modnej teraz Japonii, poza różnorakimi festiwalami. Filmy opiszę w kolejności w jakiej były wyświetlane na tzw. Przedsmakach w kinie Muranów, imprezie zorganizowanej w związku ze zbliżającym się festiwalem Pięciu Smaków. W Halloween czeka nas kolejna edycja, jednak tym razem pod znakiem kina grozy z Tajlandii i Korei Południowej.

Na pierwszym seansie sala była prawie pełna, tu i ówdzie tylko jakieś pojedyncze wolne miejsce. To pokazuje, że, przynajmniej w Warszawie, jest duże zainteresowanie kinem nie mainstreamowym. A tak w ogóle to zaczął się i już trwa Warszawski Festiwal Filmowy. Marsz do kin (na ekranie m.in. Darin).

Ain’t no Tomorrows (2008)
(俺たちに明日はないッス)

oretachi

Na krześle reżyserskim filmu Oretachi ni ashita wa nai ssu zasiadła Yuki Tanada, którą znam już z filmu 1,000,000 Million Yen Girl (百万円と苦虫女), który to zapisał mi się bardzo dobrze w pamięci i który zostanie pokazany podczas wspomnianego już festiwalu 5 smaków. To co mi się w obu tych filmach podoba najbardziej to ich atmosfera i sposób w jaki kamera pokazuje postaci na ekranie. Nie zobaczymy tutaj Japonii znanej z kolorowych zdjęć przewodników turystycznych, ani tej słodko-radosnej z większości dram. W Oretachi… Japonia to świat szkolny, gdzie uczniowie powoli dorastają seksualnie i za bardzo nie mają się do kogo zwrócić ze swoimi problemami.

Mamy szóstkę licealistów, trzech chłopców zafascynowanych trzema dziewczynami. Chłopcy wiedzę o związkach i relacjach damsko-męskich czerpią z pornosów, tak filmowych jak i powieściowych. A dziewczyny? Jedna ma romans z nauczycielem i problemy zdrowotne, druga obsesję na punkcie zawodników sumo, a trzecia chce na własnej skórze dowiedzieć się co to znaczy „to zrobić”. Wszystkie trzy aktorki (Sakura Andou, Ayame Misaki i Miwako Wagatsume), świetnie sobie poradziły ze swoimi rolami.

Opis może i krótki, ale Yuki Tanada jest coraz bardziej rozpoznawalną reżyser, która bierze się za tematy niewygodne w jej kraju i o których generalnie nie mówi się publicznie (wspomniany One Million Yen Girl to film o dziewczynie z wyrokiem sądowym, która wyrusza w podróż po kraju, bo w swoim sąsiedztwie jest traktowana jak trędowata i odbija się to też na życiu jej rodziny). Po wyjściu z sali kinowej wiedziałam, że na pewno będę chciała obejrzeć kolejne produkcje tej Pani. Tak jak wielu krytyków już to wspomniało wcześniej, od jej prac wieje świeżością. Trochę więcej o filmie i samej autorce można przeczytać w tym wywiadzie (w języku angielskim).

Kanako w krainie czarów (2014)
(渇き)kanako

Kanako… to film, który mnie wcisnął w fotel z wrażenia. Nikt nie uprzedził żeby zapiąć pasy przed seansem.

Tetsuya Nakashima (reżyser) tworzy filmy wizjonerskie, gdzie obraz jest mocny, a zarazem graficznie piękny, za to muzyka niejednokrotnie zaskakuje i kontrastuje z pokazaną rzeczywistością co tylko wzmacnia odbiór filmu. Choć zakończenie lekko się dłużyło cały film wciska w fotel, prezentując taką dawkę brutalności i przemocy, która w pewnym momencie znieczula widza.

Rozwiedziony, zapijaczony były detektyw policji szuka swojej córki, która zaginęła parę dni wcześniej. Matka pije z rozpaczy, a ojciec znajduje w rzeczach córki strzykawki i narkotyki. Aby odnaleźć tytułową Kanako, postanawia poznać kim tak naprawdę była jego córka. Więcej nie zdradzę, przygotujcie się na jazdę bez trzymanki z yakuzą, policją, dealerami i innymi zwyrodnialcami w tle. Ja wyszłam z kacem z tego filmu. Za nim sięgnę po następną pracę Nakashimy trochę wody będzie musiało upłynąć, choć film był „miodzio” jak to ktoś w komentarzach na Filmwebie powiedział.

I to tyle, jeden piątkowy wieczór w kinie a tyle wrażeń. Był też poczęstunek sushi, ale organizacja nie należała do najlepszych. Filmy były dużo ciekawszym wydarzeniem. A na dzisiaj w planach mam kolejną irańską produkcję, czyli O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu.

Reklamy

One thought on “Ain’t no Tomorrows & Kanako w krainie czarów, czyli Przedsmaki w Muranowie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s