Where the Green Ants Dream (1984)

reżyser i scenarzysta: Werner Herzog

Where the Green Ants Dream nie jest najbardziej znanym filmem Herzoga. W 1984 nominowany do Złotej Palmy, przegrał jednak z filmem Wima Wendersa Paryż, Teksas. Nakręcony w formie filmu dokumentalnego, jest tylko inspirowany prawdziwymi wydarzeniami. Na ekranie pojawiają się profesjonalni aktorzy i aborygeńscy aktywiści praw do ziemi, związani z oryginalną historią. Choć sytuacja aborygenów znacznie się zmieniła od tamtego czasu, warto obejrzeć ten film, żeby zrozumieć choć trochę lepiej problem praw do ziemi przodków dla tubylców, którzy wciąż muszą o nie walczyć w wielu miejscach na ziemi.

Film otwiera pustynny krajobrazy z tornadem w tle (tornado kręcone w Oklahomie). Jesteśmy w Australii, gdzieś blisko jej środka geograficznego. Pojawia się Wandjuk Marika, który gra na didgeridoo. Warto zatrzymać się tu na chwilę, bo to postać wielce interesująca. Z pochodzenia Aborygen, był malarzem, aktorem, kompozytorem (skomponował muzykę do omawianego filmu) i walczył o prawa do ziemi dla Aborygenów. Otrzymał OBE – Order of the British Empire. W swoich obrazach przekazywał tradycyjne wierzenia swoich ludzi. Najbardziej znane to Djang’kawu Story i Birth of Djang’kawu Children of Yelangbara. Żeby zrozumieć na co się patrzy dobrze jest znaleźć jakiś opis czy komentarz do tych dzieł.

Wracając do filmu. Kompania górnicza prowadzi badania na pustynnym terenie gdzieś w Australii w poszukiwaniu uranium. Wszystko idzie po ich myśli do czasu aż pojawiają się aborygeni. Siedzą i przeszkadzają. Sprzeciwiają się kontynuacji prac, bo to ich święty teren gdzie śnią zielone mrówki. Geolog (w tej roli Bruce Spence) odpowiedzialny za projekt zaczyna szukać nici porozumienia. Będąc zupełnym żółtodziobem w dziedzinie wierzeń aborygeńskich wyrusza w poszukiwaniu informacji, które pomogłyby mu zrozumieć postawę aktywistów.

Tak poznajemy fragmenty mitologii związanej ze snem w kulturze aborygeńskiej. Wszystko zaczyna się od snu. Świat został stworzony w epoce snu. Żeby mieć dziecko też musisz je najpierw wyśnić pod specjalnym drzewem.
Problem pojawia się wraz nadejściem z cywilizacji, która tego nie szanuje. W miejscu świętego drzewa pojawia się market. Aborygeni na zmianę reagują właściwym sobie biernym oporem: przychodzą i siadają w alejkach sklepowych.

Film pokazuje postawy ludzi po obydwu stronach sporu. Nie ma tu jednak typowego protestu znanego z TV, ani straszenia policją. Obie strony zachowują się w cywilizowany sposób. Kompania próbuje znaleźć polubowne rozwiązanie, oferując różne dobra a Aborygeni po prostu biernie siedzą, czasem śpiewają i tańczą.

Ugoda nie zostaje zawarta i sprawa musi trafić do sądu. Niestety, sędzia, chociaż ma własną opinię, musi wydać wyrok zgodny z (jeszcze wtedy) brytyjskim prawem.
Niezapomniane wrażenie pozostawia przemowa Niemego, czyli ostatniego przedstawiciela swojego plemienia, władającego językiem, którego nikt inny już nie zna. Są też pokazani przybysze z gór, opowiadający to co widzieli za pomocą śpiewu.

Nie można też zapomnieć o właścicielce psa, która co prawda nie ma nic wspólnego z samym konfliktem, ale tak jak aborygeni, czeka przed wejściem do szybu kopalni czekając na swojego pupila. Są to tylko niektóre z postaci, które się pojawiają i choć nawet widzi się ich tylko przez chwilę to pozostają w pamięci nawet i po skończonym seansie.

Choć legenda o śnie zielonych mrówkach została wymyślona przez Herzoga, w filmie znajdziemy wiele elementów, które przybliżają widza do aborygeńskiego świata. Nie jest to kino akcji i film ma dość wolne tempo, choć nie nuży. Ujęcia sprawiają wrażenie statycznych. Muzyka i śpiew wprowadzają w trans.

Jest to ostatni film z serii o Aborygenach, o których wiem. Widziałam już (i gorąco polecam) Walkabout z 1971, Rabbit-Proof Fence z 2002, Ten Canoes z 2006 i Samson and Delilah z 2009. Chodzi mi po głowie napisanie całej serii wpisów właśnie o tych filmach, ale zobaczymy czy czas i ochota pozostaną. Wciąż liczę, że pojawi się jakiś nowy/stary tytuł który dołączy do tej listy. Na razie czekam na marcową premierę Queen of the Desert, najnowszy film Herzoga, z Nicole Kidman.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s