Grandmaster (2012)

ഗ്രാന്റ്മാസ്റ്റർ
reż. B. Unnikrishnan
Scenariusz inspirowany powieścią kryminalną The A.B.C. Murders Agathy Christie.
Mystery, Thriller

Poirot w Kerali (Indie), mówiący w malayalam. Film zyskuje dopiero przy drugiej ocenie.

O tym, że jestem fanką Indii nie trzeba wspominać, więc powiem tylko, że jestem też fanką kryminałów Christie, choć akurat Poirot nie należy do moich ulubionych postaci (za duży buc). The A.B.C. Murders jeszcze nie czytałam, ale wychowałam się na książkach królowej kryminałów, także postać małego, pedantycznego  Belga nie jest mi obca.

Kerala to stan w południowo-zachodnich Indiach. Urzędowy język to malajalam, który posiada swój własny alfabet (na samej górze wpisu jest jego przykład w tytule filmu) i należy do języków drawidyjskich, tak jak tamilski (najbliższy mu język), kannada czy telugu. Kerala żyje z upraw (m.in pieprzu, nerkowców, kawy, herbaty etc.), rybołóstwa i turystyki (atrakcjami są jej jeziora/starorzecza, plaże, terapie ajurwedyczne i roślinność tropikalna). Trzy największe religie to hinduizm (ponad połowa mieszkańców), islam i chrześcijański kościół malabarski. Istnieje tam też od stuleci diaspora żydowska. W Kerali żyje największy odsetek ludzi piśmiennych, ma też najdłuższą w Indiach średnią długość życia, i jest tam więcej kobiet niż mężczyzn.

Co z tego można zobaczyć na filmie? Chyba tylko bujną roślinność Kerali, która zdecydowanie odróżnia się od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni w filmach dziejących się w Maharastrze i Mumbaju. Architektury za dużo nie widać, z wyjątkiem kościoła św. Tomasza (choć ten pokazany jest na dość nienaturalnym, komputerowym, tle). Oprócz tego można posłuchać języka malajalam, oczywiście zmieszanego z angielskimi wtrąceniami. Trzeba im oddać, że jak do tej pory ich angielski był jednym z najprostszych do zrozumienia.

A teraz o samym filmie: zostaje powołana nowa jednostka policji, na której czele staje legendarny Chandrasekhar, który jednak nie jest zainteresowany swoją pracą, aż do momentu kiedy trafia na ślad porywacza. Po brawurowym ujęciu przestępcy i oswobodzeniu ofiar Chandrasekhar powraca do swego zwyczajnego marazmu. Sytuacja zmienia się wraz z pojawieniem się listów adresowanym czerwonym atramentem, w których tajemniczy Z wyzywa go na pojedynek, który ma być niczym partia szachów. Stawką jest życie ludzi. Oprócz tego mamy osobiste problemy głównego bohatera, który wciąż przeżywa odejście swojej żony i rozwód, z powodu konfliktu interesów zawodowych.

Pierwsze wrażenie – wieje nudą. Główny bohater jest mdły i do Poirota  mu daleko, ale wąsiska ma. Dopiero jak się dłużej pomyśli nad filmem i jego zachowaniem człowiek odkrywa, że to jednak jest ten wszystkowiedzący i wnerwiający Poirot, tylko nie angielski a keralski. Na samym końcu nagle odkrywamy, że film przez cały czas nas zwodził w stylu najlepszych książek Christie, wydawało nam się, że wszystko wiemy, że Chandrasekhar co chwila błądzi i nagle okazuje się, że jednak nie znaliśmy wszystkich faktów.

W ostatnim czasie widziałam też japońską telewizyjną próbę zmierzenia się z klasyką kryminałów: dwuczęściowe Morderstwo w Orient Ekspresie (Oriento Kyuko Satsujin Jiken). Tam tempo akcji było dużo szybsze, a Poirot (detektyw Takeru Suguro) wręcz przerysowany. Może jak dorwę jeszcze jakąś adaptację książki z detektywem belgiem to wystukam jakiś post porównawczy (w sumie już mogłabym to zrobić z którąkolwiek z klasycznych adaptacji Morderstwa albo Śmierci na Nilu). Choć z drugiej strony: jak można porównać zwykły kryminał z komedią kryminalną i thrillerem?

Od strony technicznej przeszkadzał mi nietypowy montaż filmu: przejścia między scenami chwilami wytrącają z rytmu.

To co mi się na pewno podobało to to, że wszystkie dorosłe kobiece postaci miały kobiece kształty. I wyglądały normalnie. I nawet część nosiła okulary (ja wiem, w bolly też noszą, ale jak mają wypięknieć to od razu się ich pozbywają).

Podsumowując, nie jest to kolorowa bollywodzka bajka z plakietką thriller. W odbiorze może przeszkadzać pozorna miałkość bohaterów i montaż filmu, ale jeśli ktoś jest fanem Christie i jest otwarty na nowe interpretacje to zdecydowanie polecam. W końcu jak często mamy szansę zobaczyć wcielenie Poirota jako kochającego ojca i mężczyznę, którego życie załamało się z powodu kobiety?

Reklamy

One thought on “Grandmaster (2012)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s