Felices 140 (2015)

Za Felices 140 wzięłam się z jednego powodu: weszłam na stronę rtve.es i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to informacja, że Hiszpania ma już swoją selekcję do Oscara. Wybrano trzy filmy: Loreak, Magical Girl i Felices 140. Dwa z tych filmów można było zobaczyć w Warszawie, w kinie Muranów: Loreak (Kwiaty) podczas 15. Tygodnia Kina Hiszpańskiego, a Magical Girl jakoś w czerwcu chyba, ale głowy sobie nie dam uciąć. Pierwszego filmu jeszcze nie widziałam, wciąż czeka na watchliście, drugi był niesamowity, a o Felices 140 usłyszałam po raz pierwszy. Jako, że miałam ochotę obejrzeć jakiś hiszpański film to padło na ten ostatni właśnie.

Gracia Querejeta (reżyser) to Hiszpanka z Madrytu, odpowiedzialna za takie filmy jak 7 mesas (de billar francés) (Siedem stołów bilardowych) i 15 años y un día (15 lat i jeden dzień), oba nominowane do nagród Goya za reżyserię. Jest też odpowiedzialna za dwa odcinki w Cuéntame como pasó, Victor Ros i Sin Identidad. Ten pierwszy serial to taki długi tasiemiec rodzinny, który zaczyna się pod koniec dyktatury Franco, a kończy w latach 80. Rozpoczęły się prace nad 17.  sezonem. Polecam, wciągające, można zobaczyć ówczesne realia, poznać kulturę z tamtych lat, obserwować zmiany społeczne, ważne wydarzenia i poznać trochę wyrażeń jakich się wtedy używało, bo twórcy serialu bardzo dbają o zachowanie realiów. Wszystkie odcinki są dostępne online na stronie rtve.es, i od jakiegoś czasu są do nich dołączane napisy hiszpańskie.

felices 140 sony
Jedna z niewielu scen gdzie wszyscy wydają się być szczęśliwi i zadowoleni z życia. Opowiadają co im się najlepszego przydarzyło w ciągu ostatniego roku.

Felices 140 to taki komediodramat, z większą domieszką dramatu nakręcony na Tenerife. Maribel Verdú (można ją kojarzyć np. z Y tu mamá también, El laberinto del fauno czy już wspomniane 7 mesas) wciela się w postać Elii, która kończy 40 lat i z tej okazji zaprasza swoich najbliższych przyjaciół na ekstrawaganckie wakacje weekendowe w wynajętym luksusowym domu na klifie. I tu nam się zbiera cała kolorowa masa postaci, pozornie szczęśliwych, ale z bagażem problemów, które wychodzą na jaw wraz z rozwojem wydarzeń. Tym co napędza fabułę i kieruje bohaterami są pieniądze (w końcu kryzys się nie skończył w Hiszpanii, jedyne o czym ludzie myślą to pasta). Elia wygrała na loterii 140 milionów euro. Wszyscy się cieszą, ale… Tak, jest to kolejna historia o tym co ludzie są w stanie zrobić dla pieniędzy, a czego normalnie by nie zrobili. Daleko jej jednak czarnej komedii w stylu La comunidad z Carmen Maura, w reżyserii Álexa de la Iglesia (świetny klasyk już kina hiszpańskiego, polski tytuł to Kamienica w Madrycie). Trochę więcej o filmie można zobaczyć na tym krótkim Making of, gdzie autorzy i twórcy przybliżają trochę samą ideę filmu.

Widzimy tutaj Antonio de la Torre, który znów gra nie najprzyjemniejszego typa pod słońcem (w La gran familia española grał Adana – najstarszego z braci, na prochach antydepresyjnych; w Los amantes pasajeros – Przelotni Kochankowie Almodovara był jednym z pilotów, w Azuloscurocasinegro – Granatowy prawie czarny wcielił się w brata głównego bohatera, tego co siedział w pace, w Volver nie widzimy go długo, bo to mąż Raimundy; i pojawił się jeszcze w tych znanych filmach, których wciąż nie widziałam: La chispa de la vida – Życie to jest to, Balada triste de trompeta – Hiszpański Cyrk i Primos – Kuzyni). Aktora łatwo rozpoznać bo ma dość charakterystyczną twarz. Świetnie wciela się w trudne charaktery. Tutaj jest bezwzględnym adwokatem, który broni kryminalistów, bije i poniża swoją żonę i generalnie jest nie przyjemnym typem, któremu nie układa się w pracy. Zaproszenie dostał bo to mąż siostry głównej bohaterki.

Co do samej głównej bohaterki to jest ona weterynarzem i stara się być szczęśliwa. Ale jak ma być szczęśliwa skoro miłość jej życia ma zamiar ożenić się za wschodzącą gwiazdkę z Argentyny? Choć początkowo pokazana jako przyjazna i wyluzowana nie jest postacią jednoznaczną. Podobnie siostra głównej bohaterki nie została sprowadzona do „słabej ofiary przemocy domowej”. Ma swoje motywacje i broni tego co dla niej ważne.

Zalety dla uczących się języka: mówią szybko, ale nie skomplikowanie, można podłapać sporo modismos, wyrażeń kolokwialnych i nie parlamentarnego języka, którego rzadko uczą na zajęciach. Świetne ćwiczenie ze słuchu. Po za tym mamy jedną bohaterkę, która mówi dużo, ale z akcentem argentyńskim, co pozwala oswoić się trochę z tą najbardziej wyróżniającą się odmianą hiszpańskiego.

Warto obejrzeć ten film, bo jest dobry. To nie są fajerwerki i objawienie kina hiszpańskiego jak Magical Girl, ale jest to dobrze zrealizowany, przemyślany film, po którym nie poczujemy się lepiej. A widoki są cudowne, jak zawsze na Tenerife.

A ty, co byś zrobił gdybyś wygrał 140 milionów euro?

Reklamy

8 thoughts on “Felices 140 (2015)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s